Na czym polega friluftsliv? Oto skandynawska recepta na zdrowie

2026-08-05 10:21

Norweskie podejście do życia blisko natury ma coraz więcej fanów. Skandynawistka Natalia Mazur-Rodak tłumaczy koncepcję friluftsliv i jej wpływ na ludzką psychikę. Prowadzące pytają również o budowanie relacji z przyrodą od najmłodszych lat oraz o to, jak do aktywności fizycznej podchodzą Polacy, a jak mieszkańcy Północy.

Dłonie dorosłego i dziecka trzymające kulę z mchu na tle trawy. O filozofii friluftsliv przeczytasz na Mediateka.
Autor: shutterstock.com/ Creative Commons

Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i Monika Magda Wiśniewska pytają swoją rozmówczynię o skandynawską codzienność i zdrowie, rozumiane jako dobrostan psychiczny, fizyczny oraz społeczny. Punktem wyjścia do rozmowy jest filozofia friluftsliv, która zakłada, że przebywanie na wolnym powietrzu to podstawa dbania o umysł. Kobiety rozmawiają o tym, dlaczego dzisiejszy człowiek tak bardzo potrzebuje kontaktu z przyrodą i jak uczyć się w tej kwestii od Norwegów. Zgodnie z omawianą koncepcją, regularny czas spędzany wśród zieleni obniża stres i podnosi odporność organizmu. Na Północy takie podejście do natury to nie tylko codzienny nawyk, ale też fundament wychowywania dzieci.

Hartowanie organizmu i edukacja w norweskich przedszkolach

Natalia Mazur-Rodak opowiada o tym, jak Skandynawowie oswajają dzieci z trudnym klimatem. W norweskich przedszkolach standardem jest spędzanie wielu godzin na zewnątrz, niezależnie od pogody. Niemowlęta często śpią w wózkach na świeżym powietrzu, nawet przy 20 stopniach mrozu. Starsze dzieci uczą się z kolei podstaw przetrwania – przechodzą między innymi ćwiczenia z wychodzenia z przerębla. Norwegowie od pierwszych lat życia hartują najmłodszych, żeby budować ich odporność fizyczną i psychiczną. Dzięki temu dorastający ludzie traktują trudne warunki pogodowe jako naturalne środowisko, a nie przeszkodę przed wyjściem z domu.

Czytaj też: O sensoryce słów kilka. Jak lepiej zrozumieć potrzeby własnego dziecka?

Narty biegowe zamiast autobusu i urlop w chatkach bez prądu

Prowadzące i ich gościni rozmawiają też o poruszaniu się po mieście i spędzaniu wolnego czasu. W Tromsø mieszkańcy jeżdżą do pracy lub na uczelnię na nartach biegowych, co pozwala im ominąć uliczne korki i opóźnienia komunikacji. Z kolei na urlop, zamiast luksusowych kurortów, Norwegowie często wybierają skromne chatki w górach, gdzie nie ma prądu ani bieżącej wody. Takie warunki wymuszają całkowite odcięcie się od technologii i codziennych bodźców. Czas płynie tam na czytaniu książek lub rąbaniu drewna do pieca. Skandynawistka tłumaczy, że ten dobrowolny powrót do prostoty i brak wygód pomagają mieszkańcom Północy wyciszyć się i zregenerować siły.

Zobacz też: 12 sierpnia zaćmienie Słońca. "Kosmiczny reset, czas rozliczeń"

Droga do Dobrostanów
Skandynawia