Postawa ratownika jest obciążająca. Terapeutka mówi, skąd się bierze

2026-07-11 10:25

Michał Poklękowski i psychoterapeutka Marlena Ewa Kazoń rozmawiają o tym, jak wczesne doświadczenia z domu wpływają na związki w dorosłym życiu. Tłumaczą, skąd biorą się style przywiązania i jak rozpoznać nieświadome schematy obronne, które utrudniają budowanie bezpiecznych więzi. Słuchajcie podcastu "Psychonawigacje".

Uśmiechnięta para przytulająca się przy oknie. O budowaniu zdrowych relacji przeczytasz w Mediateka.
Autor: Getty Images/ Getty Images

Trudne dzieciństwo bezpośrednio rzutuje na to, jak człowiek odnajduje się w dojrzałym związku. Michał Poklękowski i Marlena Ewa Kazoń szukają przyczyn lęku przed bliskością oraz obsesyjnej potrzeby kontrolowania partnera. Psychoterapeutka tłumaczy, że relacje z rodzicami w pierwszych latach życia budują fundament pod nasze późniejsze zachowania w domu. Zwraca uwagę na różne rodzaje traum, które każą nam powtarzać toksyczne schematy. Wychodzenie z nich wymaga wzięcia odpowiedzialności za własne emocje i przepracowania dawnych zranień. Dopiero zrozumienie swojej przeszłości pozwala stworzyć dojrzałą relację opartą na zaufaniu.

Zobacz też: Żałoba po związku. Psychoterapeutka podpowiada, jak przez to przejść

Parentyfikacja i rola ratownika w rodzinie

Marlena Ewa Kazoń zwraca szczególną uwagę na sytuację dzieci, które w dysfunkcyjnych domach przejmowały rolę opiekunów swoich rodziców. To zjawisko, nazywane parentyfikacją, sprawia, że w dorosłym życiu takie osoby notorycznie pozwalają na przekraczanie własnych granic. Postawa ratownika okazuje się nieraz bardziej obciążająca dla przyszłych związków niż całkowite odizolowanie się od problemów w rodzinnym domu. Dziecko, które odcinało się od toksycznego środowiska, często lepiej rozpoznaje swoje potrzeby w dorosłości. Ratownik z kolei wchodzi w relacje z silnym nawykiem dbania o innych kosztem własnego zdrowia psychicznego. Rozpoznanie tego mechanizmu pomaga przerwać ciągłe branie na siebie nadmiernej odpowiedzialności za partnera.

Czytaj też: "Zmiana zaczyna się w głowie". Obesitolożka o skutecznym leczeniu otyłości

Wymuszona bliskość a lęk przed intymnością w dorosłości

Problemy z budowaniem intymności wynikają czasem z mniej oczywistych powodów, takich jak trauma wymuszonej bliskości. Dzieje się tak, gdy dziecko musi przytulać się do rodzica, żeby poprawić mu nastrój, niezależnie od tego, czy samo ma na to ochotę. Takie łamanie fizycznych granic sprawia, że dorosły człowiek boi się później całkowitego zdominowania przez partnera. Psychoterapeutka dodaje, że równie niszczące dla poczucia własnej wartości bywa emocjonalne zaniedbanie, często trudniejsze do przepracowania niż jawna przemoc. Kiedy opiekun ignoruje potrzeby dziecka, uderza to w jego elementarne poczucie bezpieczeństwa i utrudnia wiarę w to, że jakikolwiek związek może przetrwać. Dostrzeżenie tych zależności ułatwia późniejszą, zdrową komunikację z bliską osobą.

Czytaj też: Pułapka, w którą wpadamy nieprzypadkowo. Związek z osobą niedostępną emocjonalnie

Psychonawigacje
Trudne dzieciństwo, a jakość związku | PSYCHONAWIGACJE