W nowym odcinku podcastu "Express Biedrzyckiej" publicystka Eliza Michalik ocieniła działania prezydenta Karola Nawrockiego oraz rządu Donalda Tuska. Według niej, czyny prezydenta, pomimo jego antyrosyjskiej retoryki, wpisują się w doktrynę dezinformacyjną i służą osłabianiu Polski oraz Unii Europejskiej. Dyskutowano również o kryzysie wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz o braku zdecydowania obecnego rządu w rozliczaniu poprzedniej władzy. Istotna jest tu kwestia frustracji wyborców Koalicji Obywatelskiej, którzy oczekują od rządzących bardziej stanowczych kroków.
Czytaj też: "Trump podpalił świat". Były ambasador Byrt bije na alarm: "Powiela błędy Putina"
Antyrosyjska retoryka jako zasłona dymna?
Jednym z najmocniejszych zarzutów postawionych przez Elizę Michalik jest teza, że głośno deklarowany antyrosyjski kurs prezydenta Nawrockiego to jedynie celowy zabieg dezinformacyjny. Publicystka stwierdziła, że takie postępowanie ma na celu uwiarygodnienie działań, które w rzeczywistości szkodzą Polsce i osłabiają jej pozycję w Unii Europejskiej. Według niej jest to element szerszej strategii wpisującej się w rosyjską doktrynę destabilizacji. Porównała tę sytuację do zachowania agresora, który po wyrządzeniu krzywdy próbuje zatuszować swoje czyny gestami pozornej troski. W rozmowie padło nawet stwierdzenie, że prezydent może być częścią proputinowskiej siatki wpływów.
Zobacz też: Karol Nawrocki dał się sprowokować? "Pokazał prawdziwą twarz"
Rząd Tuska i bierność wobec wyborców
Do dyskusji politycznej wraca cały czas temat niewystarczającej sprawczości rządu Donalda Tuska w kontekście rozliczania poprzedniej ekipy rządzącej. Eliza Michalik zwróciła uwagę, że choć rząd odnosi sukcesy na arenie międzynarodowej, to jego działania w polityce wewnętrznej są zbyt powolne. Publicystka podkreśliła, że wyborcy Koalicji Obywatelskiej czują się sfrustrowani brakiem zdecydowanych kroków. W rozmowie padło ostrzeżenie, że politycy koalicji obawiają się radykalnych decyzji, zapominając o krótkiej pamięci elektoratu. Zdaniem gościa, jeśli PiS wróci do władzy, nie będzie miało skrupułów, by w krótkim czasie rozliczyć swoich poprzedników, dlatego obecna władza powinna działać znacznie skuteczniej.
Zobacz też: Prof. Słomka: PiS robi z wyborców zakładników politycznej gry