Rozmowa dotyczy życia z woreczkiem stomijnym, który po operacjach onkologicznych często staje się dla pacjentów ratunkiem. Magda opowiada o oswajaniu się z diagnozą i przełamywaniu wstydu wokół własnego ciała. Gościni wspomina początkowy szok i podkreśla, jak bardzo w powrocie do zdrowia pomogło jej wsparcie lekarzy oraz pielęgniarek. Renata Dryja tłumaczy z kolei różnice między kolostomią a urostomią i wyjaśnia zasady działania sprzętu stomijnego. Z nagrania jasno wynika, że stomia nie przekreśla aktywnego życia. Rozmówczynie wspominają też o działaniach fundacji StomaLife, która pomaga pacjentom przejść przez pierwsze miesiące po operacji i wrócić do codziennych obowiązków.
Czytaj też: Co piąta kobieta w Polsce miała ten problem. Tak wygląda walka z ubóstwem menstruacyjnym
Błędna diagnoza i szybki rozwój raka jajnika
Magda opisuje moment wykrycia choroby i tempo, w jakim rozwijał się nowotwór. Gościni wspomina, że na początku zbagatelizowano jej objawy, a lekarze sugerowali inne przyczyny dolegliwości. Dopiero dokładne badanie USG ujawniło guza jajnika, który miał już kilkanaście centymetrów. Zaledwie w ciągu miesiąca zmiana nowotworowa podwoiła objętość, rosnąc do 30 centymetrów. To oznaczało szybką operację i decyzje podejmowane przez chirurgów pod ogromną presją czasu. Wyłonienie stomii stało się bezpośrednim następstwem tego leczenia, ale ostatecznie uratowało kobiecie życie.
Czytaj też: "Nie poddam się". O miłości, sile i życiu z dzieckiem z zespołem Downa
Aktywność fizyczna i podróże z dwiema stomiami
Magda opowiada, że stomia nie oznacza rezygnacji z aktywności. Dwa woreczki nie przeszkadzają jej w wyjazdach i wyprawach w góry. Po operacji zaczęła wręcz podróżować intensywniej niż przed zachorowaniem, a podczas nagrania wspomina między innymi o wjeździe na Kasprowy Wierch. Podczas lotów samolotem i na szlakach nie czuje dyskomfortu związanego ze sprzętem. Dzisiejsze worki stomijne dobrze trzymają się ciała, nie krępują ruchów i nie widać ich pod ubraniem w miejscach publicznych. Pacjentka udowadnia, że ograniczenia często siedzą tylko w głowie, a po oswojeniu się z nową sytuacją można normalnie funkcjonować i planować kolejne podróże.
Czytaj też: Zachorowała na raka piersi. Niesamowite, co zrobił jej mąż