W podcaście "Pętla Zbrodni" prowadząca Monika Sławecka rozmawia z dziennikarzem śledczym Mateuszem Kaperą na temat brutalnego morderstwa 11-letniej Moniki i 9-letniego Januszka Faszczewskich. Do tragedii doszło we wsi Jeńki, a sprawca przez ponad trzy dekady pozostawał nieznany. Autor dziennikarskiego śledztwa przybliża tło społeczne i początkowe błędy w postępowaniu, które doprowadziły do umorzenia sprawy. Dopiero po latach śledczy z Archiwum X wskazali jako mordercę Dariusza K., który w chwili zbrodni miał zaledwie 13 lat. Ze względu na jego wiek, mężczyzna nigdy nie odpowiedział karnie za swój czyn.
Zobacz też: Zabił siekierą za 15 złotych. Sąd złagodził wyrok dla mordercy Damiana Biskupskiego
Dlaczego 13-latek zamordował rodzeństwo z Jeńków?
Jednym z najbardziej szokujących wątków poruszonych w rozmowie jest zdarzenie, do którego doszło w szkole na krótko przed tragedią. W nagraniu ujawniono, że grupa chłopców, w której znajdował się Dariusz K., zmusiła 11-letnią Monikę do rozebrania się. Dziewczynka zgłosiła ten incydent dyrekcji szkoły, co mogło stać się bezpośrednim impulsem do późniejszej zbrodni. Prawdopodobnym motywem działania trzynastolatka była więc chęć zemsty lub próba uciszenia koleżanki za to, że poskarżyła się dorosłym. Ten szczegół rzuca zupełnie nowe światło na psychologiczny portret młodego sprawcy.
Zobacz też: Polował na turystów w lesie. Przerażające szczegóły zbrodni
Błędy śledczych i zaginione dowody w sprawie z Jeńków
Autorzy nagrania zwracają również uwagę na bulwersujące zaniedbania, do których doszło w trakcie pierwotnego śledztwa. Z materiału dowodowego w tajemniczych okolicznościach zniknęły kluczowe przedmioty, takie jak ubrania oraz buty ofiar. Zaginięcie dowodów rzeczowych w latach dziewięćdziesiątych uniemożliwiło późniejsze przeprowadzenie nowoczesnych badań DNA przez śledczych z Archiwum X. Choć mogło to być wynikiem zwykłego bałaganu administracyjnego, budzi podejrzenia dotyczące celowego zacierania śladów. Ta strata bezpowrotnie utrudniła pełne wyjaśnienie wszystkich okoliczności zbrodni.
Czytaj też: Indyjska czapeczka i kamienie ze sprężynkami. "Szaman" z Małopolski tak leczył raka