Porwanie 10-letniego Kamila. Opowiada o przebiegu poszukiwań zawodowego porywacza

2026-07-07 13:31

Monika Sławecka wraca do sprawy głośnego porwania chłopca w Krakowie. Jej gościem jest Mariusz Pośnik, były naczelnik wydziału do spraw terroru CBŚP, który nadzorował operację uwolnienia dziecka. Rozmowa dotyczy metod działania sprawcy i trudnych decyzji śledczych, podjętych w celu uratowania życia 10-latka. To podcast "Pętla Zbrodni".

Mariusz Pośnik w studiu podcastu Pętla Zbrodni. O kulisach głośnego śledztwa przeczytasz na portalu Mediateka.
Autor: Screen z YT/ Canva.com Mariusz Pośnik pseudonim „Dragon”, były ale dotychczas najdłużej urzędujący Naczelnik ds. Terroru Centralnego Biura Śledczego Policji, opowiada o akcji uwolnienia porwanego 10-letniego Kamila sprzed prywatnej szkoły w Krakowie

Mariusz Pośnik relacjonuje jedną z najtrudniejszych operacji w historii policji. Sprawa zaczęła się od uprowadzenia 10-letniego Kamila sprzed prywatnej szkoły w Krakowie, co zapoczątkowało śledztwo trwające 11 miesięcy. Były naczelnik opowiada o działaniach Bogusława K. i jego partnerki, którzy z porwań dla okupu zrobili sobie stałe źródło dochodu. Policjanci mierzyli się z przestępcą, który potrafił skutecznie mylić tropy i manipulować otoczeniem. Rozmówca odtwarza przebieg operacji – od zgłoszenia zaginięcia chłopca aż po ostateczne zatrzymanie mężczyzny. Z relacji jasno wynika, z jakimi konkretnie przeszkodami wiąże się rozpracowywanie zawodowych porywaczy.

Zobacz też: Zabił siekierą za 15 złotych. Sąd złagodził wyrok dla mordercy Damiana Biskupskiego

Zabezpieczenie dowodów z samochodu porywacza

Istotnym wątkiem rozmowy jest decyzja o ręcznym rozbrojeniu ładunku wybuchowego, który policja znalazła w aucie porywacza. Mariusz Pośnik wyjaśnia, że standardowe procedury wymagały użycia robota lub detonacji materiału, ale to bezpowrotnie zniszczyłoby ślady genetyczne sprawcy. Były naczelnik zdecydował się zaryzykować i ocalić dowody potrzebne do późniejszej identyfikacji. Decyzja zapadła pod dużą presją czasu, ponieważ przestępca przetrzymywał chłopca w zamkniętej skrzyni na siarczystym mrozie. Dzięki odrzuceniu bezpieczniejszej ścieżki technicy zabezpieczyli materiał biologiczny, który wprost powiązał sprawcę z uprowadzeniem.

Zobacz też: Jest prywatnym detektywem. Opowiada, kto korzysta z jej usług

Metody polskiej policji docenione przez agentów FBI

Bogusław K. miesiącami skutecznie omijał monitoring miejski, co wymusiło na policji zmianę sposobu prowadzenia poszukiwań. Porywacz stosował nietypowy kamuflaż – zakładał specjalne wkładki zmieniające kształt twarzy oraz nosił nakładki na zęby. Zatrzymanie sprawcy, który nie zostawiał bezpośrednich śladów, zwróciło uwagę amerykańskich służb. Przedstawiciele CBŚP otrzymali zaproszenie do bazy w Quantico, gdzie omówili swoje wnioski z agentami FBI. Mariusz Pośnik podsumowuje, w jaki sposób praca analityczna i łączenie pozornie niepowiązanych poszlak pozwoliły ostatecznie zamknąć sprawę i posłać zawodowego porywacza do więzienia.

Czytaj też: Dziecko, które zabiło dzieci. Mroczna tajemnica zbrodni we wsi Jeńki

Pętla Zbrodni
Piekło porwanego 10-latka. 5 dni w skrzyni na -17 stopniowym mrozie. PĘTLA ZBRODNI