W najnowszym odcinku podcastu "Mellina" prowadzący Marcin Meller rozmawiał z Mateuszem Lachowskim, dziennikarzem i korespondentem wojennym, który od lat relacjonuje konflikt w Ukrainie. Głównym tematem dyskusji była zmieniająca się natura wojny, która według gościa jest obecnie w dużej mierze zdominowana przez technologię. Rozmówcy poruszyli kwestię wykorzystania dronów na niespotykaną dotąd skalę, co ma bezpośredni wpływ na taktykę i bezpieczeństwo żołnierzy. W rozmowie pojawiły się również wątki dotyczące Polaków walczących po stronie Ukrainy oraz finansowych aspektów służby na froncie. Lachowski podzielił się także swoją opinią na temat tego, dlaczego ewentualne oddanie Donbasu nie przyniesie trwałego pokoju.
Czytaj też: Weronika opowiada o pobycie w szpitalu psychiatrycznym. Wielu może się zdziwić
Jak drony zmieniły wojnę w Ukrainie
Jednym z kluczowych wniosków płynących z rozmowy jest to, jak bardzo drony przeobraziły współczesne pole bitwy. Mateusz Lachowski w podcaście "Mellina" stwierdził, że ich powszechne użycie zamieniło front w prawdziwą maszynkę do mielenia mięsa. Według dziennikarza bezzałogowe statki powietrzne całkowicie zmieniły dynamikę walk, czyniąc je jeszcze bardziej niebezpiecznymi i nieprzewidywalnymi. Stwarzają one stałe zagrożenie dla żołnierzy, którzy muszą być nieustannie czujni. Ta technologiczna rewolucja sprawia, że prowadzenie działań wojennych stało się bardziej bezosobowe, a jednocześnie jeszcze bardziej brutalne.
Czytaj też: Żyją poza systemem. Mówią o własnych zasadach i pomyśle na siebie
Ile zarabia żołnierz na froncie?
Podczas wywiadu poruszono również kwestie finansowe związane ze służbą wojskową. Gość Marcina Mellera ujawnił, że żołnierz walczący na froncie w Ukrainie może liczyć na zarobki rzędu kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. Dodał również, że istnieją specjalne programy zachęt finansowych, które mają na celu przyciągnięcie do wojska młodych ludzi. Oprócz tego korespondent wojenny odniósł się do geopolitycznej sytuacji, tłumacząc słuchaczom, dlaczego w jego opinii oddanie Donbasu Rosji nie stanowiłoby rozwiązania konfliktu. Według niego takie ustępstwo mogłoby jedynie zachęcić agresora do dalszych działań w przyszłości.