W najnowszym odcinku podcastu "Mellina" WaluśKraksaKryzys podzielił się ze słuchaczami wieloma historiami ze swojego życia. Muzyk opowiedział o zmieniającej się relacji z rodzinną miejscowością Skała, a także o artystycznych korzeniach, które sięgają występów jego ojca na festiwalu w Jarocinie. Ważnym wątkiem rozmowy jest także sześcioletnia abstynencja i walka z uzależnieniem od alkoholu. Całość dopełniają refleksje artysty na temat procesu twórczego i inspiracji stojących za jego najnowszą płytą.
Czytaj też: Emerytura to dopiero początek. Joanna udowadnia, że wiek to tylko liczba
WaluśKraksaKryzys jako pasterz owiec i kóz
Nie każdy wie, że WaluśKraksaKryzys pracował jako pasterz w Ojcowskim Parku Narodowym. Muzyk opisał, jak wyglądało życie w kamperze i praca w samotności ze stadem owiec oraz kóz. Był to dla niego nie tylko sposób na zarobek, ale również forma ucieczki od pracy biurowej. W podcaście artysta dzieli się mrożącą krew w żyłach historią o kozie, która utknęła na niedostępnej skale. Opowiada też, w jakich okolicznościach podczas pracy na pastwisku powstał tekst do jednego z jego utworów.
Jak muzyk zerwał z alkoholem?
W rozmowie z Marcinem Mellerem gość otwarcie opowiedział o swojej walce z alkoholizmem i sześcioletniej już abstynencji. WaluśKraksaKryzys wyjaśnił, co było punktem zwrotnym, który skłonił go do podjęcia decyzji o zerwaniu z nałogiem. Artysta przybliżył słuchaczom swój nietypowy system motywacyjny, który nazwał wyzwaniem "333". Polegał on na odliczaniu kolejnych etapów trzeźwości, co pomagało mu przetrwać najtrudniejsze chwile. Muzyk wspomniał także, jak abstynencja wpłynęła na jego relacje z bliskimi oraz w jaki sposób świętował jedną z rocznic zachowania trzeźwości.
Zobacz także: Agata Karabela z "Kanapowczyń" o walce z otyłością. "Nie ma rzeczy niemożliwych"