Krzysztof Kopeć wyjaśnił, że blisko 80 procent substancji czynnych, niezbędnych do produkcji leków, jest importowanych z Chin oraz Indii. Sytuacja ta wynika z rachunku ekonomicznego, ponieważ wytwarzanie ich w Europie jest znacznie droższe z powodu kosztów energii i restrykcyjnych norm środowiskowych. Gość "SuperZdrowych" podkreślił, że wydarzenia geopolityczne, takie jak blokada Kanału Sueskiego, realnie przekładają się na opóźnienia w dostawach. Wzmocnienie krajowej produkcji jest kluczowe dla zapewnienia stabilności lekowej państwa.
Zobacz także: "Życie szyte na miarę": Psycholog Katarzyna Iwaszczuk-Pudzianowska o macierzyństwie, miłości i pokoju w głowie
Czy polski lek na aptecznej półce jest naprawdę polski?
Jednym z najbardziej zaskakujących wniosków płynących z rozmowy w podcaście "SuperZdrowi" jest iluzoryczność pochodzenia wielu medykamentów dostępnych w aptekach. Chociaż opakowanie oraz ulotka są w języku polskim, często stanowią one jedynie ostatni etap długiego łańcucha produkcyjnego. Jak zwrócił uwagę Krzysztof Kopeć, znaczna część leków jest w Polsce głównie konfekcjonowana ze składników sprowadzanych z Dalekiego Wschodu. Z około pięciu tysięcy pozycji na liście leków refundowanych zaledwie czterdzieści powstaje w całości w kraju, łącznie z substancją czynną. To sprawia, że krajowy rynek jest niezwykle wrażliwy na wszelkie zaburzenia polityczne lub logistyczne w Azji, od których zależy zdrowie pacjentów.
Zobacz także: Emerytura to dopiero początek. Joanna udowadnia, że wiek to tylko liczba
Bezpieczeństwo lekowe to element obronności kraju
Dramatyczne są także skutki przerwania łańcuchów dostaw w kontekście konfliktu zbrojnego. Prezes Krajowych Producentów Leków przytoczył wstrząsający przykład wojny na Ukrainie. Zauważył, że wiele osób, zwłaszcza dzieci chore na cukrzycę czy seniorzy z nadciśnieniem, zmarło nie od bomb, ale z powodu braku dostępu do podstawowych leków, takich jak insulina. Ta bolesna lekcja pokazuje, że zapewnienie ciągłości dostaw medykamentów jest równie kluczowe dla bezpieczeństwa narodowego co utrzymywanie rezerw amunicji. Stabilne zaopatrzenie w lokalnie produkowane farmaceutyki może zapobiec cichej śmierci, która dokonuje się z dala od linii frontu.
Czytaj też: Konflikt na Bliskim Wschodzie wymyka się spod kontroli. Były ambasador ostrzega