Odwiedziła Osiedle Młodych w stolicy. Starsi lokatorzy ubolewają tu nad jednym

2026-09-11 8:39

W nowym odcinku podcastu "Polska na ucho" wraca historia warszawskiego Osiedla Młodych, które powstało na Pradze-Południe w odpowiedzi na powojenny brak mieszkań. Autorka reportażu Oliwia Krettek rozmawia z pierwszymi lokatorami o czasach, gdy sami budowali swoje bloki. Z ich wspomnień wyłania się obraz dawnych pól, które z biegiem lat zmieniły się w zieloną sypialnię stolicy.

Budowa Osiedla Młodych ruszyła pod koniec lat 50. Nasza reporterka dotarła do osób, które pomagały przy pracach – przyszli lokatorzy często ramię w ramię z murarzami i tynkarzami wznosili swoje bloki. Inwestycję prowadzono pod patronatem popularnej gazety, a klucze trafiały głównie do młodych rodzin bez własnego lokum. Pierwsze budynki stawały na praskich polach, gdzie jeszcze niedawno pasły się zwierzęta, a okoliczne ulice były wyłożone kocimi łbami. Z czasem ten surowy krajobraz zmienił się w jedno z najbardziej zielonych miejsc w Warszawie. Rozmówcy zaznaczają, że w tamtych czasach zdobycie własnego metrażu ułatwiały zakłady pracy oraz wygodny system ratalny.

Czytaj też: Na życie mają swoją receptę. Są inspiracją do działania i walki o siebie

Nowatorska architektura i życie codzienne w PRL

Architekci Osiedla Młodych wprowadzili do budynków bardzo nowoczesne, jak na czasy PRL, rozwiązania. Mieszkania miały między innymi otwarte przestrzenie łączące kuchnię z salonem oraz oddzielne toalety i łazienki. Lokatorzy z parteru otrzymywali dodatkowo własne ogródki, co szybko zintegrowało sąsiadów. Z nowymi blokami wiąże się też nieformalna nazwa, o której pisała ówczesna prasa – "osiedle bezdomnych kochanków". Wynikało to z faktu, że przydziały dostawały niemal wyłącznie młode małżeństwa, dla których był to pierwszy krok do własnej prywatności. Pierwsi mieszkańcy do dziś wspominają, jak wielką dumę czuli z przeprowadzki do tak nowoczesnego kompleksu.

Czytaj też: Świetlikowo. Miejsce, gdzie nadzieja nie gaśnie

Więzi społeczne oraz niebieskie róże najstarszego mieszkańca

Przez dekady życie na osiedlu opierało się na silnych sąsiedzkich relacjach. Lokatorzy opowiadają o wspólnym spędzaniu czasu w lokalnym parku, który do dziś jest sercem tego miejsca. Jedną z najbardziej barwnych postaci Osiedla Młodych jest 96-letni pan Tadeusz. Senior od lat pielęgnuje przy swoim bloku ogród z wieloma odmianami kwiatów. Podczas rozmowy wraca do historii o wygranym zakładzie z sąsiadką – udowodnił jej, że istnieją niebieskie róże, pokazując wyhodowane przez siebie sadzonki. Starsi lokatorzy przyznają jednak z pewnym żalem, że młodsze pokolenie rzadziej angażuje się w życie osiedla, a bezpośrednie relacje coraz częściej zastępują telefony i komputery. Mimo to dawna sąsiedzka wspólnota wciąż działa, a najstarsi mieszkańcy zgodnie twierdzą, że za żadne skarby nie zamieniliby swoich bloków na inne miejsce.

Zobacz też: Osiedle Jazdów. Jedyne takie miejsce w sercu stolicy

Polska na ucho
Osiedle Młodych