Kamila Biedrzycka gościła w swoim programie posłankę Aleksandrę Leo z Klubu Parlamentarnego Centrum. Dyskusja skupiła się na napięciach wewnątrz koalicji rządzącej, analizując wejście służb do resortu klimatu i środowiska jako element politycznej gry. Poruszono również bulwersującą sprawę polskich olimpijczyków, którzy stracili znaczną część nagród finansowych z powodu problemów giełdy kryptowalut. Ponadto rozmówczynie omówiły kulisy powstania nowego klubu parlamentarnego oraz oceniły nowy ruch polityczny Mateusza Morawieckiego. Padły także ostre słowa krytyki pod adresem Pałacu Prezydenckiego w kontekście kontrowersyjnych nominacji.
Zobacz też: Wojna o władzę w PiS nabiera tempa. Donald Tusk dyscyplinuje koalicjantów
Jak oszukano polskich olimpijczyków na setki tysięcy złotych?
O sytuacji polskich sportowców, którzy zostali poszkodowani przez sponsora Polskiego Komitetu Olimpijskiego, mówią teraz wszyscy. Obiecane nagrody pieniężne zostały wypłacone w postaci tokenów kryptowalutowych, których wartość drastycznie spadła. W podcaście przytoczono przykład multimedalisty Kacpra Stokowskiego, którego nagroda z 550 tysięcy złotych zmalała do zaledwie 50 tysięcy. Aleksandra Leo oraz prowadząca podkreśliły, że sportowcy zostali w tej sytuacji praktycznie bez wsparcia. Krytyka została skierowana w stronę prezesa PKOl, Radosława Piesiewicza, a cała sprawa ukazała brak odpowiednich regulacji na rynku kryptowalut w Polsce.
Czytaj także: W PiS szykuje się rzeź. Schetyna ujawnia plan Kaczyńskiego
Ostre słowa pod adresem prezydenta i wewnętrzna wojna w rządzie
Posłanka Aleksandra Leo w bardzo mocnych słowach odniosła się do decyzji personalnych w Pałacu Prezydenckim, apelując by prezydent otrzeźwiał. Jej krytyka dotyczyła powoływania do rad prezydenckich osób o kontrowersyjnych poglądach, w tym związanych z szerzeniem rosyjskiej dezinformacji. Ten wątek połączono z analizą niedawnego wejścia CBA do ministerstwa kierowanego przez Paulinę Hennig-Kloskę. Gość podcastu "Express Biedrzyckiej" zasugerowała, że działania te mogą być elementem wewnętrznej walki politycznej. Celem tych ataków miałoby być nie tylko uderzenie w samą ministrę, ale również osłabienie całej koalicji rządzącej.
Zobacz też: Kwiatkowski ujawnia: Kaczyński nie ufa Morawieckiemu