Pas WBC i walka z Davidem Benavidezem
Michał Cieślak opowiadał o emocjach po zdobyciu pasa mistrza świata WBC. Wspominał noc, gdy Jacek Szelągowski z grupy KnockOut Promotions przekazał mu wiadomość o tytule. Następnego dnia pięściarz wrócił do treningów. Dużą część rozmowy poświęcono zapowiedzianej na 12 grudnia walce z Davidem Benavidezem. Mówił o przygotowaniach, wcześniejszym cyklu treningowym przed planowaną walką z Opetayą i pobycie w Zakopanem. Rozmowa dotyczyła też tego, jak spędza dzień walki, współpracy z psychologiem, ćwiczeń oddechowych i przerwy od współżycia przed walką.
Zobacz też: "Jak się boję, to wracam do domu". Bargiel o Evereście i strefie śmierci
Walka w Kongo. Upał, wilgoć i wojsko przy ringu
Cieślak wspominał walkę z Makabu w Kongo. Po przylocie zastał 40-stopniowy upał i 90-procentową wilgotność. Mówił też o problemach z długością rund. Jak relacjonował, podczas ogłaszania werdyktu ring otoczyło wojsko. Uczestnikom towarzyszyła też uzbrojona ochrona. Poruszono również temat porażek na punkty, walk z Makabu i Okoliem, a także wykrycia niedozwolonych substancji w 2016 roku oraz późniejszych kontroli.
Czytaj też: Polacy wolą oglądać siatkarzy niż żenadę piłkarzy? To się dzieje
Rodzina, śmierć ojca i słowa o wojnie
Wspominał dzieciństwo w Radomiu i początki treningów bokserskich u Adama Jabłońskiego. Opowiadał o pracy przy wierceniu studni głębinowych oraz o nagłej śmierci ojca. W wieku 17 lat przerwał naukę i przejął obowiązki związane z pracą. Mówił też o synu Stasiu, żonie i codziennym życiu rodzinnym. Pytany o możliwość wybuchu wojny podkreślił, że nie chce teraz o tym myśleć. Dodał jednak, że w takiej sytuacji wywiózłby dziecko i żonę, a sam zostałby walczyć.
Zobacz też: Awantura po treningu prezydenta z legendą boksu. Od "wstydu" do zachwytów