Podcast przypomina, jak w Polsce Ludowej planowano przestrzeń do rekreacji. Błażej Ciarkowski tłumaczy, że ówczesne prawo do odpoczynku mocno łączyło się z propagandą. Sanatoria i domy wczasowe miały nie tylko służyć regeneracji, ale też udowadniać skuteczność systemu – władza chciała pokazać, że daje obywatelom dostęp do nowoczesnej architektury. Jak masowa turystyka wpłynęła na kształt nadmorskich i górskich budynków? Z biegiem lat zmieniło się podejście do krajobrazu i dlaczego współcześnie czujemy nostalgię za ośrodkami z tamtej epoki.
Zobacz też: Projektowanie dla przyjemności. Iwona Buczkowska o wartości dobrej architektury
Architektura domów wczasowych a integracja społeczna
Architektura dawnych ośrodków wymuszała aktywizację społeczną poprzez odpowiedni układ pomieszczeń. Niewielki metraż pokoi był celowym zabiegiem ówczesnych projektantów. Chodziło o to, żeby kuracjusze spędzali jak najwięcej czasu w częściach wspólnych – w świetlicach albo na rozległych tarasach widokowych. Taki model sprzyjał integracji, co mocno różni się od dzisiejszego trendu izolowania gości w apartamentach. Ciarkowski zwraca uwagę, że budynki w PRL często powstawały w układzie półtoratraktowym, dzięki czemu każdy wczasowicz miał widok na przyrodę. Współczesne hotele odchodzą od tej zasady na rzecz maksymalizacji liczby pokoi, co obniża komfort samego wypoczynku.
Czytaj też: Mieszkanie na wysokości. Oto kulisy projektowania Liberty Tower by Cavatina w Warszawie
Rzeczywista dostępność sanatoriów w czasach PRL
Mitem była dostępności wczasów dla klasy robotniczej. Choć oficjalna propaganda głosiła, że sanatoria buduje się dla ludu pracującego, statystyki pokazują inną rzeczywistość. Z najnowocześniejszych obiektów korzystali przede wszystkim urzędnicy, przedstawiciele inteligencji i wykwalifikowani inżynierowie. Zwykli robotnicy oraz mieszkańcy wsi aż do końca PRL stanowili niewielki odsetek gości. Dla osób przyjeżdżających z prowincji pobyt w takim ośrodku często wiązał się z szokiem cywilizacyjnym. Pierwszy kontakt z windą albo profesjonalną obsługą w stołówce był dla nich przeżyciem, które zapamiętywali równie mocno jak sam urlop.
Zobacz też: Stan polskiej urbanistyki. Dlaczego na spacer trzeba dojechać samochodem?