Architektura nie musi krzyczeć, aby być wartościowa. Ireneusz Asman i Paweł Pieniężny opowiedzieli o swojej strategii zawodowej niewidzialności i świadomym unikaniu medialnego rozgłosu. Architekci wyjaśnili, dlaczego praca z istniejącą tkanką miejską, jak modernizacja starych żłobków czy fortów, jest dla nich ważniejsza od projektowania ikonicznych budowli. W rozmowie pojawiły się również wątki dotyczące projektowania obiektów codziennego użytku, takich jak toalety przy autostradach, oraz problemów związanych z systemem zamówień publicznych. Kluczem do dobrego projektu jest pokora wobec miejsca i minimalna interwencja, jeśli otoczenie jej nie wymaga.
Czytaj też: Czym jest przedprojektowanie? Niewidzialny fragment dobrej architektury
Czym jest "bieda-architektura" i jak chroni projektanta?
Goście wyjaśnili, że wbrew pozorom termin ten nie oznacza projektów o niskiej jakości czy tanich. Jest to przemyślana strategia projektowa, która ma na celu zabezpieczenie budynku przed próbami oszczędności ze strony wykonawców. Polega ona na takim doborze materiałów i konstrukcji, na przykład z surowego betonu czy cegły, aby ewentualne uproszczenia lub zmiany zniszczyły esencję projektu. W ten sposób wizja architekta jest niejako zakodowana w samej strukturze budynku. Dzięki temu generalny wykonawca jest zmuszony do trzymania się pierwotnych założeń, ponieważ nie ma możliwości wprowadzenia oszczędności bez naruszenia integralności obiektu.
Czytaj też: Zamczystość. Po co Polakom potrzebne są zamki?
Kiedy najlepsza architektura staje się niewidzialna?
W podcaście architekci podkreślili, że często największym sukcesem jest dla nich sytuacja, w której ich interwencja pozostaje niemal niezauważona przez lokalną społeczność. Paweł Pieniężny przytoczył historię dotyczącą zmodernizowanego żłobka numer 31 w Warszawie. Kiedy zapytał starszą mieszkankę o opinię na temat remontu, usłyszał, że żaden remont się nie odbył, ponieważ budynek wygląda tak samo od pięćdziesięciu lat. Dla autorów projektu, którzy włożyli wiele pracy w subtelną adaptację, była to największa pochwała. Potwierdziło to, że ich praca idealnie wpisała się w otoczenie i tożsamość dzielnicy, nie naruszając jej charakteru.
Czytaj też: Polska traci 80 miliardów rocznie. Kongres Architektury ma być receptą na kryzys