Rozmowa dotyczy współczesnego budownictwa i pomocy rozwojowej w Afryce. Głównym tematem jest projekt szkoły w północnej Etiopii, gdzie polscy architekci musieli dostosować swoje wizje do miejscowych realiów. Paweł Paradowski i Marcin Meller tłumaczą, jak pierwotna koncepcja, przypominająca początkowo amerykański kampus, zmieniła się w budynek wtopiony w lokalny krajobraz. Zwracają uwagę na wybór materiałów budowlanych i różnice w rozumieniu nowoczesności w zależności od kultury. Dla projektantów to także lekcja o odpowiedzialności inwestora za to, jak nowy obiekt wpłynie na codzienne życie mieszkańców. Prace na miejscu wymagały uwzględnienia trudnej logistyki i surowych warunków klimatycznych.
Zobacz też: Ostatni, którzy pracowali po nocach. Zygmunt Borawski o Placu Centralnym i cenie dojrzałości
Przekonanie do tradycji i walka o naturalny kamień
Wiele czasu zajęło przekonanie etiopskiej społeczności, żeby zamiast betonu użyć tradycyjnego kamienia. Architekt Paweł Paradowski wyjaśnia, że dla tamtejszych partnerów nowoczesność oznacza głównie szkło i stal, na wzór architektury w Dubaju. Zwykły kamień leżący na okolicznych polach kojarzył się mieszkańcom wyłącznie z biedą. Polscy projektanci musieli im udowodnić, że tradycyjna metoda budowy daje znacznie lepszą izolację przed upałem i hałasem niż modna tam obecnie blacha. Dzięki temu szkoła będzie nie tylko dobrze wyglądać, ale też sprawdzi się w ekstremalnych temperaturach. Użycie lokalnego surowca pozwala ponadto obniżyć koszty transportu i daje pracę miejscowym rzemieślnikom.
Czytaj też: Niewidzialni architekci i ich tajna broń. Czym jest "bieda-architektura"?
Wpływ lokalnej kultury na projekt szkoły w Etiopii
Lokalna tradycja wpłynęła również na projekt okien w klasach, co mocno odbiega od europejskich przyzwyczajeń. W etiopskich szkołach panuje surowa dyscyplina, dlatego parapety zaplanowano na wysokości ponad metra. Zrobiono to po to, aby dzieci siedzące w ławkach nie rozpraszały się tym, co dzieje się na dziedzińcu. Rozmówcy tłumaczą, że uczeń ma skupiać uwagę wyłącznie na nauczycielu oraz tablicy, a architektura musi te zasady wspierać. Artur Celiński i jego goście zaznaczają, że skopiowanie zachodnich rozwiązań jeden do jednego skończyłoby się wybudowaniem szkoły zupełnie niedopasowanej do sposobu nauczania w regionie Tigraj.
Zobacz także: Architektura przemysłowa wchodzi do gry. Hale i magazyny przestają być nudnym tłem