W stawie pod Drzewiną znaleziono korpus kobiety
W podcaście "Pokój Zbrodni" Bartosz Wojsa przedstawia sprawę makabrycznego znaleziska w stawie pod Drzewiną w województwie pomorskim. 25 kwietnia 2009 roku turyści zauważyli dryfujący po wodzie pakunek. W czarnym foliowym worku był korpus kobiety bez głowy, rąk i nóg. Worek owinięto łańcuchem i spięto plastikowymi opaskami. Według ustaleń śledczych ofiara mogła mieć około 25 lat, a zginęła od trzech do dziesięciu dni przed odnalezieniem ciała. Mimo prowadzonych czynności nadal nie ustalono ani jej tożsamości, ani sprawcy zabójstwa.
Zobacz też: Gdzie jest Emilia Koprowska? Ekspert wyjaśnia, jak służby szukają zaginionych
Co utrudniło identyfikację ofiary?
Identyfikację ofiary utrudniał stan zwłok. Sprawca pozbawił ciało części, które mogły pomóc w ustaleniu wyglądu kobiety, a pozostałych szczątków nigdy nie odnaleziono. Przy zwłokach nie było też ubrań. Na ciele widoczne były blizna po cesarskim cięciu i ślady samookaleczeń. Z ciała zerwano również fragment skóry, w miejscu, w którym mogło znajdować się znamię lub tatuaż. Zabezpieczone ślady biologiczne i przesłuchania świadków nie pozwoliły ustalić tożsamości kobiety ani sprawcy. W grudniu 2009 roku postępowanie umorzono z powodu niewykrycia sprawcy.
Zobacz też: Znaleźli go miesiąc po wypadku w dziwnym miejscu. Co się stało z Pawłem Jemielniakiem?
Wizerunek ofiary odtworzony na podstawie DNA
Po latach polscy śledczy zwrócili się o pomoc do naukowców ze Stanów Zjednoczonych. Na podstawie DNA odtworzyli oni prawdopodobny wygląd ofiary. Wizerunek przekazano prokuraturze, a później opublikowano, by ułatwić rozpoznanie kobiety. Śledczy brali pod uwagę, że ofiara mogła pochodzić spoza Polski, jednak współpraca z zagranicznymi służbami nie pozwoliła wówczas ustalić jej tożsamości. Sprawą nadal zajmuje się gdańskie Archiwum X. Policja prosi o informacje dotyczące kobiety lub sprawcy zbrodni.
Czytaj też: Szatan z Lipiecka zabił osiem osób. Straszne, co kazał robić żonie