Spór o Trybunał Konstytucyjny
W "Express Biedrzyckiej" Kamila Biedrzycka pytała Krystiana Markiewicza o sytuację w Trybunale Konstytucyjnym. Rozmowę rozpoczęła kwestia określenia "sędzia elekt" oraz różnic między wyborem sędziów TK przez Sejm a powoływaniem sędziów innych sądów. Po przytoczeniu wypowiedzi Karola Nawrockiego Markiewicz mówił o konstytucyjnym podziale władz. Jego zdaniem prezydent chce mieć większe uprawnienia, niż przewiduje konstytucja. Poruszono także sprawę ślubowania Macieja Berka, jego obecności w budynku TK i postępowania prokuratorskiego. Jednym z tematów były również trudności ze zwołaniem zgromadzenia ogólnego sędziów.
Zobacz też: Profesor Dudek proponuje. Obowiązkowe badanie alkomatem dla posłów
Ilu sędziów potrzeba do zgromadzenia TK?
Jednym z tematów była liczba sędziów potrzebnych do zwołania zgromadzenia ogólnego Trybunału Konstytucyjnego. Krystian Markiewicz przekonywał, że nie musi w nim uczestniczyć pełny, piętnastoosobowy skład. Jak mówił, wystarczy obecność dziesięciu sędziów. Kwestia ta ma znaczenie między innymi przy opiniowaniu budżetu. Rozmówcy zastanawiali się też, jak sytuacja kadrowa wpływa na możliwość podejmowania decyzji przez TK.
Czytaj też: Policja wejdzie do Trybunału? Prof. Safjan: Za kilka tygodni może być po wszystkim
Pismo Święczkowskiego i spór na zgromadzeniu TK
Pod koniec rozmowy Markiewicz odczytał fragment korespondencji, którą przedstawił jako pismo Bogdana Święczkowskiego. Z dokumentu wynikało, że spełnienie żądań adresata mogłoby, zdaniem właściwych organów, zostać uznane za czyn zabroniony. Kamila Biedrzycka uznała tę treść za groźbę. Markiewicz wrócił też do zgromadzenia sprzed kilku miesięcy. Jak relacjonował, Święczkowski opuścił je sam, a pozostali wcześniej wybrani sędziowie nie wyszli z sali razem z nim. Mówił również o jego kontaktach z Pałacem Prezydenckim i stwierdził, że Święczkowski nie zrobiłby nic bez zgody Pałacu.
Zobacz też: Kalisz nie wytrzymał: Trybunał nie istnieje! Nawrocki to polski Trump!