Czy w Trybunale doszło do zamachu stanu?
W "Expressie Biedrzyckiej" o prawnych i politycznych sporach wokół Trybunału Konstytucyjnego. Michał Wawrykiewicz przekonywał, że te działania nie były zamachem stanu, lecz elementem przywracania praworządności w tej instytucji. W rozmowie padły także pytania o przerwę w czynnościach Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego oraz o sytuację Anny Korwin-Piotrowskiej. Europoseł przedstawiał argumenty dotyczące przepisów regulujących status sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i sądów powszechnych. Odniósł się również do wymogów dotyczących kworum na zgromadzeniu ogólnym sędziów Trybunału.
Zobacz też: Prof. Antoni Dudek komentuje: Kaczyński o wyjściu z UE, zeznania w sprawie Nawrockiego
Spór o wejście prezydenta do siedziby Trybunału
Jednym z najostrzejszych wątków rozmowy było wejście Karola Nawrockiego do siedziby Trybunału Konstytucyjnego. Wawrykiewicz twierdził, że prezydent wtargnął tam siłą, i krytykował jego zachowanie wobec Anny Korwin-Piotrowskiej. Według europosła wydarzenia te były bezprecedensowe. Łączył je z szerszym sporem o funkcjonowanie Trybunału i obsadę jego organów. Rozmawiano także o spotkaniu prezydenta z przedstawicielami ugrupowań politycznych.
Zobacz też: Trzy lata rządów Donalda Tuska. Co zostało ze stu konkretów?
Czy reset w Trybunale jest możliwy bez zmiany konstytucji?
W końcowej części rozmowy poruszono możliwość resetu w Trybunale Konstytucyjnym. Wawrykiewicz odrzucił rozwiązanie sporu bez zmiany konstytucji. Wskazywał, że wymagałoby to wyłonienia piętnastu kandydatów zaakceptowanych przez wszystkie strony sporu. Jego zdaniem reset nie może służyć zalegalizowaniu wcześniejszych naruszeń prawa. W rozmowie wspomniano również o krytycznych stanowiskach Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej i profesora Marcina Matczaka. Europoseł przedstawił własną interpretację przepisów, która, jak argumentował, uzasadnia zastosowanie art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych.
Zobacz też: Kaczyński mówi o wyjściu Polski z UE. Wokół jego słów wybuchł polityczny spór