Joanna Miziołek i Eliza Olczyk wracają do doniesień ze Szpitala Południowego. Sprawa staje się dla nich punktem wyjścia do rozmowy o zastoju w reformie ochrony zdrowia. Dziennikarki tłumaczą, że rząd unika radykalnych kroków, ponieważ obawia się strajku lekarzy. W efekcie pacjenci nadal mierzą się z wielomiesięcznymi kolejkami do specjalistów. W odcinku pojawia się też temat wewnętrznych napięć w Polsce 2050 oraz powrotu Szymona Hołowni do bezpośredniego zarządzania klubem parlamentarnym. Osobny wątek stanowi taktyka Donalda Tuska, obliczona na osłabienie dawnego obozu władzy. Gospodynie programu wspominają również o wizycie Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych i szansach na wzmocnienie amerykańskiej obecności wojskowej w kraju.
Zobacz też: Beata Lubecka: Putin chce sprowokować NATO
Słowa doktora Kacprzyka i odwoływane zabiegi pacjentów
Dziennikarki komentują zachowanie doktora Dawida Kacprzyka. Lekarz, nagrany ukrytą kamerą, zlekceważył doniesienia o pacjentach na szpitalnym oddziale ratunkowym. Prowadzące zestawiają tę postawę z realiami publicznego leczenia i podają przykład emeryta po zawale, który na wizytę u kardiologa w ramach NFZ musi czekać do 2027 roku. Brak wolnych terminów wymusza na chorych opłacanie leczenia w prywatnych gabinetach, co często przewyższa ich możliwości finansowe. Z rozmowy wynika, że gabinet Donalda Tuska woli ustępować medykom, by nie wywołać protestów. Przez polityczne kalkulacje problemy takie jak zablokowane SOR-y czy odwoływane zabiegi zostają nierozwiązane, a reforma systemu stoi w miejscu.
Zobacz też: Sytuacja na granicy i spór o Trybunał. Prof. Antoni Dudek komentuje
Rozłam na prawicy i powstanie grupy Rozwój Plus
Kolejny wątek to przetasowania na prawicy i wybór Marcina Horały na stanowisko wicemarszałka Sejmu. Kandydata poparła koalicja rządząca, co autorki podcastu oceniają jako przemyślane zagranie premiera. Jednocześnie wewnątrz prawicy zawiązało się stowarzyszenie Rozwój Plus, którego twórcy natychmiast spotkali się z ostrą krytyką dawnych sojuszników – Patryk Jaki wprost nazwał ich zdrajcami. Prowadzące zauważają, że tak głęboki i otwarty konflikt w obozie opozycji to idealna sytuacja dla Donalda Tuska, który na bieżąco podsyca te spory. Osobiste i partyjne kłótnie mogą wkrótce doprowadzić do kolejnych transferów w polskim parlamencie.
Czytaj też: Dyrektor CIA w Moskwie. Miller: nie wierzę w atak Rosji