Kamila Biedrzycka i Tomasz Trela analizują relacje na linii Warszawa–Kijów przed zbliżającym się szczytem NATO. Poseł odpowiada na zarzuty, że przekazywanie polskiego sprzętu wojskowego Ukrainie osłabia armię i bezpieczeństwo kraju. Druga część rozmowy dotyczy budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia oraz planowanych roszad kadrowych na najwyższych stanowiskach w tej instytucji. Według polityka Nowej Lewicy publiczna ochrona zdrowia wymaga szybkich decyzji, ponieważ obecny model zarządzania publicznymi pieniędzmi nie przynosi pacjentom żadnej poprawy.
Zobacz też: Miziołek i Olczyk: Za co Ukraina dostała Patrioty?
Wysokie zarobki lekarzy i pomysł stawek maksymalnych
Tomasz Trela ostro krytykuje rosnące wynagrodzenia w publicznym sektorze medycznym. Jako przykład podaje lekarza, który zażądał kilkunastu tysięcy złotych za godzinę pracy. Dla polityka to dowód, że środki przeznaczone na leczenie są źle rozdzielane. Zapowiada, że Nowa Lewica chce wprowadzić ustawową górną stawkę godzinową dla medyków zatrudnionych w państwowych placówkach. Poseł tłumaczy, że bez odgórnych limitów pieniądze z budżetu NFZ – wynoszącego około ćwierć biliona złotych – nadal będą wyciekać i nie przełożą się na sprawną opiekę czy krótsze kolejki do specjalistów.
Zobacz też: Szczerba zapowiada u Biedrzyckiej: Koniec eldorado w szpitalach
Zarzuty o polityczny układ w środowisku lekarskim
Poseł zarzuca samorządowi lekarskiemu niejawną współpracę z poprzednią władzą. Trela twierdzi, że szef Naczelnej Izby Lekarskiej prowadził rozmowy w Pałacu Prezydenckim i teraz celowo blokuje reformy przygotowywane przez obecną koalicję rządzącą. Według polityka prezes NIL torpeduje zmiany, ponieważ dostał obietnicę objęcia stanowiska ministra zdrowia w przyszłym rządzie tworzonym przez dzisiejszą opozycję. Gość uważa, że takie polityczne układy uderzają bezpośrednio w pacjentów, którzy bezskutecznie czekają na naprawę szpitali i przychodni.
Zobacz też: Polacy wściekli na ochronę zdrowia. "Mam umrzeć, bo jestem stary?"