Diagnoza nowotworu nie musi być wyrokiem. Poruszająca historia o tym, jak sport ratuje życie

2026-06-12 10:11

Bożena dzięki pasji do biegania odkryła złośliwy nowotwór nerki. W "Sile Kobiet" opowiada o determinacji w dążeniu do operacji oraz o kolejnym wyzwaniu zdrowotnym, jakim okazały się problemy z sercem. W rozmowie wzięła również udział pielęgniarka onkologiczna, która wyjaśniła, jak radzić sobie z emocjami po usłyszeniu diagnozy.

Po czym poznać, że słabną nerki? Wynik jednego badania powinien zaniepokoić
Autor: Getty Images

W najnowszym odcinku podcastu "Siła Kobiet" prowadząca Katarzyna Ziółkowska-Dąbek rozmawia z Bożeną Fiołkowską, której historia pokazuje niezwykłą siłę woli w walce z chorobą. W 2021 roku, w środku pandemii, usłyszała diagnozę nowotworu złośliwego nerki, który został wykryty zupełnie przypadkowo. Bohaterka opowiada o determinacji w dążeniu do operacji oraz o kolejnym wyzwaniu zdrowotnym, jakim okazały się problemy z sercem. Iwona Piekacz, pielęgniarka onkologiczna tłumaczy, jak wygląda psychologia walki z rakiem od strony medycznej. Ważne jest wsparcie bliskich oraz akceptacja trudnych emocji.

Czytaj też: Zachorowała na raka piersi. Niesamowite, co zrobił jej mąż

Jak pasja do biegania może uratować życie?

Bożena Fiołkowska podkreśla w rozmowie, że to właśnie sport uratował jej życie, i to aż dwukrotnie. Pierwszy raz, gdy zasłabnięcie podczas treningu biegowego stało się impulsem do przeprowadzenia badań, które wykazały obecność groźnego guza na nerce. Gdyby nie jej aktywność fizyczna, choroba mogłaby rozwijać się w ukryciu przez długi czas, co znacząco pogorszyłoby rokowania. Drugi raz sport okazał się kluczowy, gdy monitorowanie tętna podczas wysiłku pomogło zdiagnozować poważną arytmię i nocne zatrzymania akcji serca. Jej historia jest dowodem na to, jak ważna jest świadomość własnego ciała, którą często zyskujemy właśnie dzięki regularnej aktywności.

Czytaj też: Marzena od 20 lat zmaga się z boreliozą. "Choroba dla bogatych"

Dlaczego płacz po diagnozie jest oznaką siły?

Pielęgniarka onkologiczna Iwona Piekacz, która była gościem podcastu, obala popularny mit dotyczący radzenia sobie z trudnymi emocjami. Podkreśla, że słowa "nie płacz, będzie dobrze", często wypowiadane w dobrej wierze, mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Tłumaczy, że płacz nie jest oznaką słabości, ale naturalnym i potrzebnym mechanizmem fizjologicznym, który pozwala organizmowi oczyścić się z nadmiaru hormonu stresu. Blokowanie tych emocji zamyka pacjenta w poczuciu samotności i niezrozumienia. Specjalistka zachęca, aby pozwolić sobie i innym na przeżywanie smutku, ponieważ jest to ważny krok na drodze do odzyskania wewnętrznej siły do walki z chorobą.

Zobacz też: Cierpi na ultrarzadką chorobę. Brak systemowego wsparcia to dopiero początek

Siła Kobiet
Diagnoza nowotworu: Bożena – gdy życie daje drugą szansę. SIŁA KOBIET