Rozmówczynie obalają stereotypy wokół feminizmu. Wyjaśniają, że ruch ten nie jest jednolity, bo inne potrzeby mają mieszkanki dużych miast, a inne kobiety z mniejszych miejscowości. W dyskusji pojawia się temat luki płacowej w sektorze prywatnym i obciążenia kobiet tak zwanym drugim etatem w domu. Gościnie Katarzyny Ziółkowskiej-Dąbek tłumaczą, że patriarchat szkodzi nie tylko kobietom, ale również mężczyznom. Podkreślają przy tym, że niezbędna jest powszechna edukacja oraz zmiana języka, którym posługujemy się w debacie publicznej.
Czytaj też: Odwiedziła 70 krajów. Dorota Kłąb opowiada, jak odkryć świat na własnych zasadach
Podział obowiązków domowych a partnerstwo w związku
Kobiety zwracają uwagę na to, jak na co dzień opisujemy relacje domowe. Krytykują sformułowanie, że mężczyzna "pomaga" kobiecie w sprzątaniu czy opiece nad dziećmi. Taki dobór słów sugeruje, że obowiązki należą domyślnie do niej, a partner wyświadcza jej jedynie przysługę. Rozmówczynie zauważają, że pomagać można małemu dziecku przy wiązaniu butów, ale w związku oboje partnerzy powinni wspólnie dbać o dom i dzielić się pracą. Zmiana tych codziennych przyzwyczajeń jest podstawą do budowania rzeczywistej równości.
Zobacz także: Wyzwania i radości adopcji. Nina Myalska o budowaniu rodziny
Historia feminatywów i polska tradycja językowa
Prowadząca i jej gościnie rozmawiają również o feminatywach, które często uznaje się za współczesny wymysł. Dr Magdalena Boczkowska przypomina, że formy takie jak "doktorka" czy "posłanka" funkcjonowały w polskiej prasie i życiu publicznym już w latach 20. i 30. XX wieku. Dzisiejszy opór przed ich używaniem wynika głównie z braku wiedzy o przedwojennej polszczyźnie. Uczestniczki podcastu podkreślają, że przywracanie żeńskich końcówek to powrót do tradycji, a nie wprowadzanie sztucznych nowinek. Język naturalnie reaguje na zmiany w społeczeństwie, dlatego precyzyjne nazywanie zawodów i funkcji pełnionych przez kobiety jest po prostu konieczne.
Czytaj też: Autyzm to nie wyrok. Historia Marzeny i jej syna Mateusza