Gdy honorowy dawca krwi ratuje życie. Rysia o przeszczepie szpiku

2026-08-10 9:42

Historia Rysi z czerwienicą prawdziwą zaczęła się po jej 18. urodzinach, podczas rutynowego oddawania krwi. Kobieta opowiada o wieloletnim leczeniu, bolesnych zabiegach i pogorszeniu stanu zdrowia, które nastąpiło w czasie ciąży.

Personel medyczny w niebieskich strojach na jasnym korytarzu szpitalnym. O leczeniu nowotworu przeczytasz na Mediateka.
Autor: thinkstockphotos.com/ Archiwum prywatne

W podcaście "Siła Kobiet" Rysia opowiada o 20 latach życia z rzadkim nowotworem krwi. Prowadząca Katarzyna Ziółkowska-Dąbek pyta ją o etapy leczenia, macierzyństwo w cieniu choroby i przeszczep szpiku. W odcinku występuje również Michał Wasielewski z Fundacji DKMS, który wyjaśnia medyczne i praktyczne zasady dawstwa. Rysia wspomina nie tylko o fizycznych skutkach nowotworu krwi, ale też o psychicznym ciężarze długiej izolacji po przeszczepie szpiku. Katarzyna Ziółkowska-Dąbek pyta o poszczególne etapy – od diagnozy aż po powrót do sprawności. Kobiety rozmawiają również o tym, jak kluczowe dla pacjentów onkologicznych jest znalezienie genetycznego bliźniaka.

Czytaj też: Ghosting niszczy relacje. Oto dlaczego stosujemy "cyfrową niewidzialność"

Nietypowe objawy nowotworu i operacja usunięcia 5-kilogramowej śledziony

Z biegiem lat choroba wywołała u pacjentki poważne zmiany w organizmie. Najpoważniejszym problemem okazało się powiększenie śledziony, która urosła do pięciu kilogramów. Oznaczało to ból i trudności w codziennym funkcjonowaniu, a w końcu wymusiło skomplikowaną operację. Rozmówczyni tłumaczy, że nowotwory krwi potrafią długo nie dawać jasnych objawów i maskować się pod postacią częstych migren czy niewyjaśnionych siniaków. Rysia opowiada też o momentach bezpośredniego zagrożenia życia, w tym o zapaści, kiedy lekarze przygotowywali jej męża na najgorszy scenariusz.

Zobacz też: "Najgorsza jest samotność". Czy zwierzęta pojawią się na szpitalnych oddziałach?

Kto może zostać dawcą szpiku? Fakty i mity według Fundacji DKMS

Michał Wasielewski z Fundacji DKMS tłumaczy zasady rejestracji w bazie potencjalnych dawców. Wyjaśnia, że w większości przypadków pobranie komórek macierzystych przypomina zwykłe oddawanie krwi, a nie bolesne wkłucia w kręgosłup. Przedstawiciel fundacji prostuje też popularny mit – posiadanie tatuaży nie wyklucza z możliwości zostania dawcą. Dodaje również, że choć w polskich bazach zarejestrowanych jest więcej kobiet, to statystycznie częściej dawcami zostają mężczyźni. Wasielewski przypomina, że rejestracja to prosty proces, a sama decyzja o oddaniu szpiku jest dla wielu chorych jedyną szansą na wyleczenie.

Czytaj też: Jak bliźniak, tylko że genetyczny. Poznajcie bohaterów Fundacji DKMS

Siła Kobiet
Przeszczep szpiku: Rysia – gdy honorowy dawca krwi ratuje życie. SIŁA KOBIET