W podcaście "Siła Kobiet" Rysia opowiada o 20 latach życia z rzadkim nowotworem krwi. Prowadząca Katarzyna Ziółkowska-Dąbek pyta ją o etapy leczenia, macierzyństwo w cieniu choroby i przeszczep szpiku. W odcinku występuje również Michał Wasielewski z Fundacji DKMS, który wyjaśnia medyczne i praktyczne zasady dawstwa. Rysia wspomina nie tylko o fizycznych skutkach nowotworu krwi, ale też o psychicznym ciężarze długiej izolacji po przeszczepie szpiku. Katarzyna Ziółkowska-Dąbek pyta o poszczególne etapy – od diagnozy aż po powrót do sprawności. Kobiety rozmawiają również o tym, jak kluczowe dla pacjentów onkologicznych jest znalezienie genetycznego bliźniaka.
Czytaj też: Ghosting niszczy relacje. Oto dlaczego stosujemy "cyfrową niewidzialność"
Nietypowe objawy nowotworu i operacja usunięcia 5-kilogramowej śledziony
Z biegiem lat choroba wywołała u pacjentki poważne zmiany w organizmie. Najpoważniejszym problemem okazało się powiększenie śledziony, która urosła do pięciu kilogramów. Oznaczało to ból i trudności w codziennym funkcjonowaniu, a w końcu wymusiło skomplikowaną operację. Rozmówczyni tłumaczy, że nowotwory krwi potrafią długo nie dawać jasnych objawów i maskować się pod postacią częstych migren czy niewyjaśnionych siniaków. Rysia opowiada też o momentach bezpośredniego zagrożenia życia, w tym o zapaści, kiedy lekarze przygotowywali jej męża na najgorszy scenariusz.
Zobacz też: "Najgorsza jest samotność". Czy zwierzęta pojawią się na szpitalnych oddziałach?
Kto może zostać dawcą szpiku? Fakty i mity według Fundacji DKMS
Michał Wasielewski z Fundacji DKMS tłumaczy zasady rejestracji w bazie potencjalnych dawców. Wyjaśnia, że w większości przypadków pobranie komórek macierzystych przypomina zwykłe oddawanie krwi, a nie bolesne wkłucia w kręgosłup. Przedstawiciel fundacji prostuje też popularny mit – posiadanie tatuaży nie wyklucza z możliwości zostania dawcą. Dodaje również, że choć w polskich bazach zarejestrowanych jest więcej kobiet, to statystycznie częściej dawcami zostają mężczyźni. Wasielewski przypomina, że rejestracja to prosty proces, a sama decyzja o oddaniu szpiku jest dla wielu chorych jedyną szansą na wyleczenie.
Czytaj też: Jak bliźniak, tylko że genetyczny. Poznajcie bohaterów Fundacji DKMS