Kobiety stanowią obecnie około 11 proc. wszystkich ratowników medycznych w Polsce. Basia Podhalicz wspomina początki swojej kariery, kiedy musiała radzić sobie z nieufnością ze strony pacjentów i współpracowników. Do rozmowy dołącza Klaudiusz Nadolny, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, który wyjaśnia, jakie umiejętności są dziś potrzebne w zespołach wyjazdowych. Goście rozmawiają o tym, jak zmienił się wizerunek ratowników, zwłaszcza po wyczerpujących dyżurach w kombinezonach ochronnych w trakcie pandemii. Odcinek przypomina drogę, jaką przeszła ta profesja – od początkowej stygmatyzacji aż na szczyt rankingów zaufania społecznego. Rozmówcy opisują też fizyczne i psychiczne obciążenia, jakie wiążą się z codziennymi interwencjami medycznymi.
Zobacz też: Gdy honorowy dawca krwi ratuje życie. Rysia o przeszczepie szpiku
Bariery fizyczne a praca kobiet w ratownictwie medycznym
Nowoczesny sprzęt medyczny coraz skuteczniej wyrównuje różnice siły fizycznej między ratownikami a ratowniczkami. Klaudiusz Nadolny zauważa, że takie rozwiązania jak elektryczne nosze ułatwiają transport pacjentów i chronią kręgosłupy personelu. Zespoły pogotowia zyskują też dzięki umiejętnościom komunikacyjnym, w których często sprawdzają się kobiety. Łatwiej im łagodzić agresję na miejscu wezwania, a ich obecność przydaje się podczas interwencji wymagających dużej delikatności, jak porody czy pomoc ofiarom przemocy. Basia Podhalicz przyznaje, że na początku pracy w karetce za wszelką cenę próbowała udowodnić swoją wartość i sama dźwigała najcięższe torby medyczne. Dziś profesjonalizm ratowników ocenia się przede wszystkim na podstawie ich wiedzy akademickiej i kompetencji medycznych.
Czytaj też: Miłość, która nie zna granic. Iwona mówi, czym jest rodzina międzygatunkowa
Ataki pacjentów i bezpieczeństwo ratowników medycznych
W odcinku wraca również temat bezpieczeństwa podczas pracy w ochronie zdrowia. Basia Podhalicz opowiada o wezwaniu, podczas którego została niespodziewanie zaatakowana i pobita przez pacjenta będącego pod wpływem substancji psychoaktywnych. To zdarzenie zmieniło jej podejście do codziennych obowiązków – teraz podczas interwencji dba o to, by zawsze mieć zapewnioną drogę ewakuacji z pomieszczenia. Mimo ataku ratowniczka szybko wróciła na dyżury, żeby nie poddać się strachowi. W pogotowiu ratunkowym niezbędna jest ciągła czujność, ponieważ spokojna z pozoru sytuacja potrafi zmienić się w niebezpieczną w ciągu zaledwie kilku sekund.
Zobacz też: Obalają stereotypy wokół feminizmu. Tak wygląda jego prawdziwe oblicze