Przez stulecia kat był urzędnikiem państwowym, którego potrzebowano, ale jednocześnie całkowicie wykluczano ze społeczeństwa. Renata Kuryłowicz wraca do XIII wieku, gdy zawód ten dopiero się kształtował, zastępując pierwotne formy zemsty rodowej. W odcinku mowa o zmianach w metodach egzekucji – od starożytnych tortur po powstanie katowskich dynastii. Autorka tłumaczy, dlaczego rodziny wykonujące wyroki musiały dziedziczyć swój fach i trzymać się z dala od reszty mieszkańców. W podcaście pojawia się też wątek religijnego wymiaru kary śmierci oraz historyczne przypadki skazywania na śmierć zwierząt i owadów.
Zobacz też: Ludzie fascynują się psychopatami. Nie każdy wie, czym jest efekt aureoli
Izolacja i surowe zasady życia katowskich rodzin
Życie kata wiązało się z surowymi restrykcjami. Musiał być fizycznie i symbolicznie oddzielony od sąsiadów. W kościołach egzekutorzy mieli wyznaczone osobne ławki, a na targach nie wolno im było dotykać żywności. W piekarniach chleb dla kata odkładano spodem do góry, żeby nikt inny nie chwycił go przez pomyłkę. Miejscem zamieszkania katów były zazwyczaj miejskie baszty lub domy na uboczu. Przez silną stygmatyzację rzadko udawało im się zmienić zajęcie albo znaleźć męża lub żonę spoza własnego środowiska. W efekcie w Europie powstały całe rody katowskie, w których fach przechodził z ojca na syna.
Posłuchaj też 1. odcinka podcastu "Obsesje Psychopatów"
Dodatkowe dochody katów i monopol na domy publiczne
Wykonywanie wyroków nie było jedynym zajęciem katów. Renata Kuryłowicz opowiada o handlu fragmentami ciał skazańców i przedmiotami z miejsca egzekucji. Klienci chętnie kupowali kawałki sznura wisielczego na szczęście oraz preparaty medyczne tworzone z ludzkiej skóry. Przez długi czas kaci mieli też wyłączność na prowadzenie miejskich domów publicznych, co zapewniało im stały dochód. Rodziny katowskie pilnowały tego monopolu i zwalczały wszelką konkurencję, a zarządzaniem samymi przybytkami często zajmowały się żony egzekutorów.
Zobacz też: Jak przewlekły stres zmienia mózg? Psychoterapeuta wyjaśnia, co się dzieje