Monika Sławecka i jej gościni rozmawiają o społecznym postrzeganiu schizofrenii. Otylia Ejsmont opowiada o życiu z diagnozą, którą usłyszała w wieku 13 lat. Kobiety zwracają uwagę na stygmatyzację i to, jak media oraz popkultura przekłamują wizerunek osób chorych. Artystka opisuje przebieg schizofrenii – mówi o halucynacjach wzrokowych, ale też o rzadziej zauważanych stanach apatii i anhedonii. W odcinku pojawia się również porównanie reakcji otoczenia na schizofrenię i na depresję. Otylia Ejsmont opowiada o trudnym powrocie do samodzielności po pobytach w szpitalach psychiatrycznych i codziennej próbie normalnego życia.
Czytaj też: Paulina Ozga chciała ratować dziecko. Zapłaciła za to najwyższą cenę
Fizyczny ból wywołany ludzkim dotykiem
Malarka opisuje rzadki objaw fizyczny, z którym żyła przez kilka lat. Każdy kontakt z drugą osobą sprawiał jej ból. Czuła dotyk innych ludzi jak pieczenie lub nakłuwanie igłami, co na długi czas odcięło ją od bliskości z rodziną. Z tego powodu matka artystki nie mogła jej przytulić przez 3 lata. Przełom nastąpił w szpitalu psychiatrycznym, kiedy Otylia Ejsmont odruchowo pomogła innej pacjentce. Ten jeden gest sprawił, że dolegliwości bólowe minęły, a gościni podcastu mogła zacząć powoli odbudowywać relacje z ludźmi.
Zobacz także: Seria morderstw na warszawskich osiedlach. Kim był Wiesław Wiszniewski?
Skutki uboczne leczenia farmakologicznego i zmiany w ciele
W rozmowie wraca także temat przyjmowania leków neuroleptycznych i ich skutków ubocznych. Otylia Ejsmont mówi o szybkich zmianach w wyglądzie, wywołanych przez silne środki farmakologiczne. Wspomina o ciągłym i bardzo silnym głodzie, przez który w ciągu kilku miesięcy przytyła ponad 30 kilogramów. Rozmówczynie zaznaczają, że właśnie z powodu utraty kontroli nad ciałem wielu pacjentów samowolnie przerywa leczenie. Dla chorych nagłe zmiany fizyczne i poczucie upokorzenia bywają jedną z najtrudniejszych przeszkód w trakcie terapii.
Czytaj też: Magdalena ponad 30 lat żyła w zamknięciu. "Była łysa i bezzębna"