Dorota Szelągowska opowiada o dzieciństwie w Libii i częstych przeprowadzkach, które wpłynęły na jej poczucie tożsamości. W rozmowie z Marcinem Mellerem wraca do początków swojej pracy w telewizji oraz relacji z matką. Porusza też temat edukacji – zwraca uwagę, że polskie szkolnictwo zawodowe bywa traktowane po macoszemu. Projektantka mówi ponadto o tym, jak ważna jest dla niej autentyczność w komunikacji z odbiorcami w mediach społecznościowych.
Czytaj też: Omenaa i Vanessa Mensah: chcę zmieniać świat na lepsze i mówić o tym głośno
Ataki paniki, terapia i diagnoza ADHD
Projektantka mówi o swoich doświadczeniach z atakami paniki. W najtrudniejszych momentach odczuwała tak silny lęk przed śmiercią, że wolałaby usłyszeć diagnozę konkretnej choroby fizycznej. Wydawała jej się ona łatwiejsza do opanowania niż paraliżujący strach o nieznanym podłożu. Obecnie Szelągowska kontynuuje wieloletnią terapię i korzysta ze wsparcia farmakologicznego. Wspomina też o diagnozie ADHD, która pomogła jej zrozumieć własne zachowania, w tym silną potrzebę kontrolowania otoczenia.
Czytaj też: Żyją poza systemem. Mówią o własnych zasadach i pomyśle na siebie
Brak dyplomu magistra a praca w branży projektowej
Szelągowska przyznaje, że brak dyplomu magistra nadal bywa dla niej źródłem dyskomfortu. Mimo sukcesów w projektowaniu wnętrz i wieloletniej pracy w mediach wciąż odczuwa związane z tym niedowartościowanie. Dwukrotnie zaczynała studia humanistyczne, ale ostatecznie żadnych nie skończyła. W rozmowie wraca do tematu szkół zawodowych, które – jej zdaniem – są w polskim społeczeństwie niesłusznie marginalizowane. Zaznacza przy tym, że brak formalnego tytułu naukowego nie przekreśla kompetencji zdobytych w praktyce i poprzez zawodowe doświadczenie.
Czytaj też: Serafin Pęzioł: Facebook to platforma dla boomerów