Kamil Nosel w swoim programie "Nosel wkręca" ponownie zaskoczył słuchaczy nietypową sytuacją. Tym razem na celownik wziął pana Szymona, który przygotowywał się do ważnej roli ojca chrzestnego. Prowadzący, podając się za przedstawiciela parafii, przekazał mężczyźnie niepokojącą wiadomość dotyczącą jego własnego chrztu. Według przedstawionej wersji wydarzeń sakrament przyjęty przez niego ponad trzy dekady temu stracił ważność, ponieważ kościół nie był wówczas konsekrowany. Aby móc zgodnie z prawem kościelnym pełnić swoją funkcję, pan Szymon musiałby zostać ochrzczony ponownie.
Czytaj też: Nudyzm na rodzinnych wakacjach? Ten żart wywołał skrajne emocje
Nieważny chrzest po 32 latach?
Nosel przekonywał, że formalne niedopatrzenie sprzed lat ma realne konsekwencje dzisiaj. Stwierdził, że budynek kościoła, w którym odbył się chrzest pana Szymona, nie figurował w odpowiednich rejestrach, co czyni wszystkie udzielone tam sakramenty nieważnymi. Ta biurokratyczna pułapka, zastawiona po ponad trzydziestu latach, stała się główną osią komicznej prowokacji. Sytuacja pokazuje, jak łatwo można wykorzystać zawiłe procedury do stworzenia wiarygodnie brzmiącego problemu.
Czytaj też: Absurdalny wymóg NFZ po leczeniu we Włoszech. To był żart Nosela
Ekspresowy egzamin i chrzest tuż przed uroczystością
Nosel zaproponował panu Szymonowi błyskawiczne rozwiązanie. Mężczyzna miałby zostać ponownie ochrzczony na pół godziny przed właściwą uroczystością chrzcin. Całą procedurę miał dodatkowo poprzedzić ustny egzamin z podstawowej wiedzy religijnej. Na szczególną uwagę zasługuje reakcja wkręcanego mężczyzny, który wykazał się niezwykłą cierpliwością i wolą współpracy!
Czytaj też: Jak ładować auto elektryczne na koszt sąsiadów? Nosel wpadł na szalony pomysł