Kolejny żart telefoniczny Kamila Nosela skupił się na absurdach związanych z systemem opieki zdrowotnej. Dziennikarz zadzwonił do słuchaczki, podając się za urzędnika Narodowego Funduszu Zdrowia. Przekonywał kobietę, że jej ośmiogodzinny pobyt na włoskiej izbie przyjęć nie może zostać rozliczony, ponieważ procedura wymaga minimum dziesięciu godzin. Aby rozwiązać ten biurokratyczny problem, zaproponował jej niezwykle skomplikowane i nielogiczne rozwiązanie.
Czytaj też: Jak ładować auto elektryczne na koszt sąsiadów? Nosel wpadł na szalony pomysł
Biurokratyczny absurd NFZ
Żartem okazało się przekazanie informacji o wymogu dziesięciogodzinnego pobytu w szpitalu, aby ubezpieczenie zdrowotne mogło pokryć koszty leczenia. Prowadzący podcast z pełną powagą wyjaśniał, że krótszy pobyt pacjentki uniemożliwia zwrot środków przez włoską placówkę. Słuchaczka, choć początkowo zdezorientowana, dała się wciągnąć w spiralę absurdu!
Zobacz także: Jak rozmawiać, by się dogadać? Każdy z nas powinien znać te zasady
Włoska teleporada
Nosel zasugerował, że kobieta musi udać się do szpitala w Gliwicach na trzy godziny. Celem tej wizyty miało być odbycie teleporady z włoskim ortopedą, co pozwoliłoby formalnie "dobić" brakujące dwie godziny do dokumentacji medycznej. Jak rozmówczyni zareagowała na propozycję? Słuchajcie.
Czytaj też: Mówią o sobie "kurierki dobra". Polki, które niosą wsparcie Ukrainie [SŁUCHAJ PODCASTU]
Całego podcastu posłuchacie, klikając w baner poniżej.