Rozmowa w podcaście "Mellina" skupiła się na barwnym życiorysie Macieja Siembiedy, który przenika się z jego literacką fikcją. Autor opowiedział o swoich świętokrzyskich korzeniach, porównując tamtejsze układy do sycylijskiej mafii i sugerując, że postać na miarę Ojca Chrzestnego mogłaby pochodzić z okolic Bodzentyna. Poruszył również wątek swojej niedoszłej kariery w Milicji Obywatelskiej, od której odwiodła go rodzina, kierując jego ścieżkę w stronę dziennikarstwa. Dyskutowano także o warsztacie pisarskim, jego niechęci do sztucznej inteligencji w procesie twórczym oraz o realiach pracy w mediach regionalnych. Siembieda podzielił się także bardzo osobistą historią o bankructwie, które było wynikiem lojalności wobec przyjaciela.
Zobacz też: Mówią o sobie "kurierki dobra". Polki, które niosą wsparcie Ukrainie [SŁUCHAJ PODCASTU]
Honor i dyskrecja. Tajemniczy prezent dla pisarza
Maciej Siembieda dostał nietypowy prezent od czytelnika. Po wydaniu powieści "Głodny Boże", której akcja osadzona jest w realiach świętokrzyskich, na spotkaniu autorskim podszedł do niego nieznajomy mężczyzna. Wręczył mu składany nóż, na którym wygrawerowano napis "Maciejowi Kieleckie – Honor i Dyskrecja". Pisarz przyznał, że zinterpretował ten gest jako sygnał od lokalnych struktur. Było to prawdopodobnie ostrzeżenie, że w swoich książkach zbliżył się do niebezpiecznej granicy, której jednak ostatecznie nie przekroczył. Ta sytuacja doskonale ilustruje, jak cienka jest granica między fikcją literacką a prawdziwym światem opisywanym przez autora.
Zobacz też: Tak wygląda życie tuż przy granicy. "Jedna rakieta i po nas"
Jak Maciej Siembieda stracił majątek z powodu lojalności?
Autor powieści sensacyjnych opowiedział również o jednym z najtrudniejszych momentów w swoim życiu, czyli o bankructwie. Maciej Siembieda stracił dom i mieszkanie, ponieważ zdecydował się pomóc przyjacielowi w kłopotach finansowych, biorąc dla niego kredyt. Sytuacja dramatycznie się skomplikowała, gdy jego przyjaciel padł ofiarą brutalnego napadu, w wyniku którego stracił wzrok i stał się niewypłacalny. Pisarz przez jedenaście lat samotnie spłacał ogromny dług. Mimo utraty całego dorobku życia, Siembieda podkreślił w rozmowie z Marcinem Mellerem, że nie żałuje swojej decyzji. Uznał to za lekcję życiową i dowód na to, że lojalność jest wartością nadrzędną.
Czytaj też: Łazarewicz: spodziewam się, że Braun wystawi Janusza Walusia na listach do parlamentu