Maks Tachasiuk wydał debiutancki album. W rozmowie zdradza, która piosenka nie trafiła na płytę

2026-04-17 14:04

Gościem Michała Hanczaka był Maks Tachasiuk, który wydał swoją debiutancką płytę. Artysta opowiedział o procesie twórczym albumu zatytułowanego "Wieje" oraz o inspiracjach płynących prosto z natury. To wszystko w najnowszym odcinku podcastu "Ale Gość".

Maks Tachasiuk

i

Autor: AKPA Maks Tachasiuk podczas koncertu "Debiuty" na KFPP w Opolu.

W najnowszym odcinku podcastu "Ale Gość" Michał Hanczak rozmawiał z Maksem Tachasiukiem. Muzyk opowiedział o kulisach powstawania swojej debiutanckiej płyty "Wieje", która jest zwieńczeniem intensywnego roku w jego karierze. Artysta zdobył w tym czasie uznanie dzięki singlom takim jak "Psy" czy "Seans", a także otrzymał nagrodę Bestsellera Empiku dla muzycznego odkrycia roku. W rozmowie poruszono temat inspiracji morzem, rozwoju osobistego artysty oraz koncepcji albumu jako spójnej całości. Tachasiuk podzielił się również informacjami na temat nadchodzących planów koncertowych.

Czytaj też: Edzio odchodzi od rapu. Gwiazda TikToka stawia na pop i autentyczność

Jak morze wpłynęło na album Wieje Maksa Tachasiuka?

Maks Tachasiuk, który pochodzi z Trójmiasta, w rozmowie podkreślił swój silny związek z morzem. To właśnie natura i żywioły stały się główną inspiracją dla koncepcji jego debiutanckiego albumu. Artysta przyznał, że morze jest dla niego źródłem spokoju i przestrzenią do medytacji, co znalazło odzwierciedlenie w tekstach oraz tytułach utworów. Płyta tworzy spójną opowieść, którą otwiera utwór "Flauta", oznaczający ciszę na morzu. Ta narracja prowadzi słuchacza przez kolejne etapy, aż do tytułowego utworu "Wieje", co nadaje całości niemal poetycki charakter.

Zobacz też: Serafin Pęzioł: Facebook to platforma dla boomerów

Kulisy pracy nad płytą i piosenka, która nie trafiła na album

Proces tworzenia albumu "Wieje" był długi i złożony, a artysta porównał go do układania puzzli. Niektóre kompozycje, jak piosenka "Nigdy się nie starzej", powstały nawet pięć lat temu i wymagały uwspółcześnienia, by pasowały do reszty materiału. Maks Tachasiuk zdradził również, że nie wszystkie utwory, w które wierzył, znalazły się na płycie. Jednym z nich była piosenka o roboczym tytule "Electric Lady", do której czuł dużą sympatię, jednak ostatecznie nie przekonał do niej reszty zespołu i wytwórni. Muzyk nie wyklucza jednak, że kompozycja może jeszcze kiedyś ujrzeć światło dzienne.

Czytaj też: Spowiedź Jacka Sylwina. Opowiada, jak rodził się polski rock

Ale gość!
MAKS TACHASIUK z pierwszą płytą! Czy "Wieje" dla niego w dobrą stronę? ALE GOŚĆ