Od fascynacji grunge'em po Projekt Grechuta. Michał Szulim o kulisach 25 lat na scenie

2026-03-27 14:02

Michał Szulim, lider zespołu Plateau był gościem najnowszego odcinka podcastu "Kawałki Mojego Życia". W rozmowie z Wojtkiem Góralskim artysta podsumował swoje 25-lecie pracy artystycznej, opowiadając o muzyce, podróżach i najważniejszych inspiracjach.

Gościem programu Kawałki Mojego Życia jest Michał Szulim

i

Autor: Archiwum prywatne Gościem programu Kawałki Mojego Życia jest Michał Szulim

Jubileuszowy odcinek podcastu "Kawałki Mojego Życia" poświęcono 25-letniej karierze Michała Szulima, który jest znany jako wokalista grupy Plateau, a także dziennikarz i podróżnik. Artysta wspominał muzyczne początki, w tym supportowanie legendarnej grupy Hey, oraz drogę do ogólnopolskiego sukcesu dzięki inicjatywie Projekt Grechuta. Znaczną część rozmowy poświęcono muzycznym fundamentom gościa, które obejmują fascynację amerykańskim grunge'em, w tym zespołem Nirvana. Lider Plateau opowiedział również o swojej drugiej wielkiej pasji, czyli o podróżach i pisaniu książek.

Czytaj też: Paweł Domagała o walce z hejtem w nowym filmie. "Za duży na bajki 2" wchodzi do kin

Zaskakujące pochodzenie nazwy zespołu Plateau

Wielu fanów kojarzy nazwę Plateau z utworem Nirvany, który w rzeczywistości jest coverem piosenki zespołu Meat Puppets. W podcaście Michał Szulim zdradził jednak jej drugie, znacznie bardziej zaskakujące znaczenie. Artysta przyznał, że nazwa odnosi się do stanu fizjologicznego tuż przed orgazmem, kiedy w organizmie uwalnia się najwięcej endorfin. Gość opowiedział też z humorem o trudnościach, jakie nazwa sprawia organizatorom koncertów. Często bywa ona przekręcana na różne sposoby, co prowadzi do zabawnych sytuacji.

Zobacz także: WaluśKraksaKryzys mówi o walce z uzależnieniem. Pomogło mu wyzwanie "333"

Niezwykłe zdarzenie podczas koncertu na Przystanku Woodstock

Jedną z najciekawszych anegdot, którą podzielił się Michał Szulim, dotyczy kultowego występu na Przystanku Woodstock w Kostrzynie nad Odrą. Muzyk wspominał, że nad publicznością zebrały się wówczas gęste i ciemne chmury, zwiastujące potężną ulewę. Kiedy zespół zaczął grać swój przebój "Oprócz błękitnego nieba", stało się coś niezwykłego. Dokładnie w tym momencie chmury rozstąpiły się, a nad festiwalowym polem pojawiło się słońce. Artysta do dziś wspomina to wydarzenie jako jeden z najbardziej magicznych momentów w swojej scenicznej karierze.

Czytaj też: Emerytura to dopiero początek. Joanna udowadnia, że wiek to tylko liczba

Kawałki mojego życia
Michał Szulim: od podróży, przez Hey, po Projekt Grechuta i Plateau. KAWAŁKI MOJEGO ŻYCIA