Jubileuszowy odcinek podcastu "Kawałki Mojego Życia" poświęcono 25-letniej karierze Michała Szulima, który jest znany jako wokalista grupy Plateau, a także dziennikarz i podróżnik. Artysta wspominał muzyczne początki, w tym supportowanie legendarnej grupy Hey, oraz drogę do ogólnopolskiego sukcesu dzięki inicjatywie Projekt Grechuta. Znaczną część rozmowy poświęcono muzycznym fundamentom gościa, które obejmują fascynację amerykańskim grunge'em, w tym zespołem Nirvana. Lider Plateau opowiedział również o swojej drugiej wielkiej pasji, czyli o podróżach i pisaniu książek.
Czytaj też: Paweł Domagała o walce z hejtem w nowym filmie. "Za duży na bajki 2" wchodzi do kin
Zaskakujące pochodzenie nazwy zespołu Plateau
Wielu fanów kojarzy nazwę Plateau z utworem Nirvany, który w rzeczywistości jest coverem piosenki zespołu Meat Puppets. W podcaście Michał Szulim zdradził jednak jej drugie, znacznie bardziej zaskakujące znaczenie. Artysta przyznał, że nazwa odnosi się do stanu fizjologicznego tuż przed orgazmem, kiedy w organizmie uwalnia się najwięcej endorfin. Gość opowiedział też z humorem o trudnościach, jakie nazwa sprawia organizatorom koncertów. Często bywa ona przekręcana na różne sposoby, co prowadzi do zabawnych sytuacji.
Zobacz także: WaluśKraksaKryzys mówi o walce z uzależnieniem. Pomogło mu wyzwanie "333"
Niezwykłe zdarzenie podczas koncertu na Przystanku Woodstock
Jedną z najciekawszych anegdot, którą podzielił się Michał Szulim, dotyczy kultowego występu na Przystanku Woodstock w Kostrzynie nad Odrą. Muzyk wspominał, że nad publicznością zebrały się wówczas gęste i ciemne chmury, zwiastujące potężną ulewę. Kiedy zespół zaczął grać swój przebój "Oprócz błękitnego nieba", stało się coś niezwykłego. Dokładnie w tym momencie chmury rozstąpiły się, a nad festiwalowym polem pojawiło się słońce. Artysta do dziś wspomina to wydarzenie jako jeden z najbardziej magicznych momentów w swojej scenicznej karierze.
Czytaj też: Emerytura to dopiero początek. Joanna udowadnia, że wiek to tylko liczba