Kamil Nosel zadzwonił do pana Armena, który oczekiwał na montaż nowych okien w swoim domu. Prowadzący, podając się za pracownika firmy montażowej, przedstawił nietypowy problem techniczny, który rzekomo pojawił się na etapie produkcji. Zgodnie z jego relacją, w taflach szkła przez przypadek zostały na stałe zaprasowane muszki owocówki. Rozmówca z rosnącym niedowierzaniem próbował zrozumieć, jak doszło do tak kuriozalnej sytuacji. Całość zakończyła się oczywiście ujawnieniem żartu, ku uldze i rozbawieniu pana Armena.
Zobacz także: Telefon w sprawie próbnej kolonoskopii. Nosel musiał zadać nietypowe pytanie
Owocówki w oknach
Jednym z najzabawniejszych momentów rozmowy było kuriozalne wyjaśnienie, jakie Kamil Nosel przedstawił jako przyczynę wady okien. Twierdził, że muszki owocówki dostały się do płynnego szkła, ponieważ ktoś w fabryce prawdopodobnie zostawił otwarte okno lub przyniósł skiśnięte jabłko. To właśnie ono miało przyciągnąć insekty w nieodpowiednie miejsce i w nieodpowiednim czasie. Dodał również, że wady nie da się usunąć, gdyż owady zostały wprasowane na gorąco i nawet próby zdrapania ich nożem okazały się bezskuteczne.
Zobacz także: Zalia nie lubi marnować jedzenia. Ma na to swój sposób
Absurdalna procedura reklamacyjna
Prawdziwą irytację u pana Armena wywołała jednak propozycja dalszego postępowania, którą z uporem przedstawiał rzekomy monter. Kamil Nosel nalegał, aby mimo oczywistej i widocznej wady, najpierw zamontować całą konstrukcję okienną w domu klienta. Zgodnie z jego słowami, dopiero po zakończeniu prac i odbiorze montażu pan Armen mógłby oficjalnie złożyć reklamację. Perspektywa posiadania wadliwych okien z insektami w środku, a następnie konieczność ich demontażu, doprowadziła rozmówcę na skraj cierpliwości. Ta absurdalna biurokratyczna propozycja stanowiła punkt kulminacyjny telefonicznego żartu.
Czytaj też: Radio ESKA ma nowe, multimedialne studio. Parapetówka w blasku gwiazd