"Pan Darek" zamyka historię Daria Kińskiego
Jakub Żulczyk po raz trzeci gościł w podcaście "Mellina". Rozmowa dotyczyła przede wszystkim powieści "Pan Darek", ostatniej książki ze świata znanego ze "Ślepnąc od świateł". Pisarz wrócił też do "Dawno temu w Warszawie" i opowiedział o tym, jak rozwijała się postać Daria Kińskiego. Akcję nowej książki umieścił w Trójmieście w 1990 r., dlatego przygotowując się do pracy, odtwarzał realia miasta z tamtego czasu. Poruszono również temat możliwej ekranizacji tej historii.
Czytaj też: Ataki, terapia i diagnoza. Dorota Szelągowska szczerze o swojej chorobie
Musiałem trochę stać się Dariem
Żulczyk przyznał, że pisząc "Pana Darka", musiał wejść w sposób myślenia Daria, by wiarygodnie pokazać jego perspektywę. Jak mówił, "trochę musiał stać się" bohaterem. To zadanie było tym trudniejsze, że Dario jest psychopatycznym zabójcą. Po skończeniu książki autor był bardzo zmęczony. Praca nad powieścią wymagała więc nie tylko poznania realiów Trójmiasta z początku lat 90., lecz także zmierzenia się z psychiką fikcyjnej postaci.
Zobacz też: Nie tego się spodziewał. Kawalec po sukcesie "Randki w ciemno" musiał wyjeżdżać do Norwegii
Jak Żulczyk zaczynał pisać i szukał pracy
Jednym z wątków rozmowy było dwudziestolecie debiutu Żulczyka. Autor przypomniał, że jego opowiadanie "GameCube Girl" ukazało się w 2005 roku w "Lampie", choć redakcja oczekiwała wydrukowanego tekstu, a on przesłał go pocztą elektroniczną. Późniejsze spotkanie z Pawłem Duninem Wąsowiczem pomogło mu wydać debiutancką książkę "Zrób mi jakąś krzywdę". Żulczyk wspominał też Mirka Nahacza, pierwszego człowieka ze środowiska literackiego, którego poznał. Nahacz wspierał go przy pracy nad pierwszą książką. Mówił również, że młodzi ludzie w tamtym czasie nie mieli wiedzy ani narzędzi, które pozwalałyby rozpoznawać kryzysy psychiczne i na nie reagować. Przytoczył też historię rozmowy o pracę w agencji reklamowej. Szef kreacji przedstawiał się wówczas jako agent Kościoła Szatana i ostrzegał Żulczyka, że jeśli przyjmie tę posadę, praca całkowicie go pochłonie.
Zobacz też: Alek Korab: Po strzelaninie w szkole w USA chcą jeszcze więcej broni