Kamil Nosel, podszywając się pod pracownika biura podróży, zadzwonił do pana Artura z rzekomo pilnymi informacjami logistycznymi. Głównym tematem rozmowy był przeciekający basen, którego woda miała zalewać pokój klienta za każdym razem, gdy skorzysta z niego więcej niż osiemnaście osób. Zamiast propozycji zmiany zakwaterowania, rozmówca usłyszał o kuriozalnym systemie wiader i misek, które miały chronić wnętrze przed zalaniem. Ostatecznie okazało się, że za całą sytuacją stała znajoma pana Artura, która zgłosiła go do programu!
Zobacz także: Telefon w sprawie próbnej kolonoskopii. Nosel musiał zadać nietypowe pytanie
Co się dzieje, gdy do basenu wejdzie więcej niż 18 osób?
Jednym z najbardziej absurdalnych wątków żartu była precyzyjnie określona wytrzymałość hotelowego basenu. Prowadzący podcast przekonywał pana Artura, że konstrukcja jest bezpieczna tylko do momentu, gdy w wodzie przebywa maksymalnie osiemnaście osób. Każda kolejna osoba wchodząca do basenu miała rzekomo powodować natychmiastowe i intensywne przecieki wprost do pokoju znajdującego się poniżej. Ta niedorzeczna zasada została przedstawiona jako standardowa procedura hotelowa, o której klient powinien wiedzieć. Pan Artur, choć wyraźnie zaskoczony, starał się ze spokojem przyjąć te niecodzienne informacje. Zabawna wymiana zdań to mało powiedziane. Posłuchajcie sami.
Czytaj też: Ma lecieć na Cypr w foteliku dziecięcym. Urodzinowy wkręt Kamila Nosela