W nowym odcinku podcastu "Pokój Zbrodni" Bartosz Wojsa wraca do dramatycznych wydarzeń z grudnia 2022 roku, które miały miejsce w lubuskich Siecieborzycach. Słuchacze poznają kulisy zamachu bombowego, którego dokonał Błażej K., kierowca ciężarówki mszczący się na swojej byłej partnerce za rozstanie. Mężczyzna skonstruował i podłożył pod drzwi jej domu bombę rurową, której eksplozja spowodowała drastyczne obrażenia u pani Urszuli oraz jej dwójki małych dzieci. Nagranie szczegółowo opisuje nie tylko przebieg samego zdarzenia, ale również analizuje motywy sprawcy, który wcześniej stosował przemoc domową. Ostatecznie za próbę zabójstwa całej rodziny Błażej K. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności.
Czytaj też: Mówił, że zabijał z głodu. Terror Wołżańskiego Maniaka
Agresja skazanego na sali sądowej. Błażej K. porównał sędziów do Gestapo
Jednym z najbardziej wstrząsających wątków poruszonych w nagraniu jest zachowanie Błażeja K. podczas ogłaszania wyroku. Z materiału dowiadujemy się, że w momencie usłyszenia o karze 25 lat więzienia mężczyzna całkowicie stracił panowanie nad sobą. Zaczął głośno wykrzykiwać obelgi w kierunku składu sędziowskiego, posuwając się nawet do porównania sędziów do funkcjonariuszy Gestapo. Jego agresja była na tyle duża, że przewodniczący składu był zmuszony nakazać siłowe wyprowadzenie go z sali rozpraw. To zachowanie dobitnie pokazuje brak skruchy ze strony sprawcy, który do samego końca nie przyznawał się do winy.
Czytaj też: 17-latek zabił bliskich siekierą. Wszystko nagrał i opublikował w internecie
Czy tragedii w Siecieborzycach można było uniknąć?
Podcast "Pokój Zbrodni" rzuca również światło na możliwe zaniechania ze strony wymiaru sprawiedliwości, które mogły przyczynić się do tragedii. Autor nagrania przytacza informacje o tym, że wcześniejszy akt oskarżenia przeciwko Błażejowi K. o znęcanie się nad rodziną przez rok nie doczekał się rozpatrzenia w sądzie. Z powodu problemów kadrowych sprawa nie otrzymała należytego priorytetu, co prezes sądu rejonowego w Żaganiu określił publicznie mianem fatalnego błędu. Gdyby postępowanie w sprawie przemocy domowej potoczyło się sprawniej, istniała szansa, że wobec agresora zastosowano by środki zapobiegawcze. Mogłoby to skutecznie uniemożliwić mu zaplanowanie i przeprowadzenie zamachu bombowego.
Czytaj też: Fabian przeżył piekło w rodzinie zastępczej. Ta historia ujawnia patologie systemu