Podziały utrudniają codzienne relacje i wpływają na działanie instytucji publicznych. Prof. Giza-Poleszczuk zauważa, że współczesna debata przypomina raczej serię niezależnych monologów niż wymianę argumentów. Mimo różnic światopoglądowych większość Polaków nadal ma jednak silną potrzebę bycia przyzwoitym. Często to po prostu lęk przed odrzuceniem sprawia, że w kontaktach z innymi przyjmujemy postawę obronną. Z rozmowy wynika, że diagnoza polskiego społeczeństwa nie jest jednoznacznie negatywna, a problem leży głównie w narastającym braku komunikacji.
Zobacz też: Polacy wściekli na ochronę zdrowia. "Mam umrzeć, bo jestem stary?"
Dlaczego Polacy nie doceniają własnego kraju
W odcinku wraca temat niskiego poczucia własnej wartości. Prof. Giza-Poleszczuk przywołuje reakcje obcokrajowców, którzy nie rozumieją, dlaczego dziwi nas ich chęć życia w Polsce. Zagraniczni goście i artyści bywają wręcz zirytowani ciągłymi pytaniami o to, co skłoniło ich do przeprowadzki nad Wisłę. Wynika to z faktu, że jako społeczeństwo rzadko potrafimy docenić własną kulturę i sukcesy. Według socjolożki negatywny obraz samych siebie wzmacniają przekazy płynące od elit i z mediów. W efekcie trudno budować powszechną dumę narodową, która opierałaby się na czymś innym niż historyczne konflikty.
Czytaj także: Przyjeżdzają za pracą z Azji i Afryki. Oto jak postrzegają Polskę
Porozumienie jest możliwe. Przykład kibiców i starszych pań
Rozmówcy pokazują jednak, że dialog między różnymi środowiskami wciąż jest możliwy. Jako przykład podają eksperyment społeczny, w którym przy jednym stole usiedli zagorzali kibice oraz starsze panie. Grupy te miały wspólnie zaplanować przyszłość stadionu w Poznaniu. Okazało się, że mimo różnic pokoleniowych i kulturowych uczestnicy potrafili merytorycznie rozmawiać. Ta sytuacja dowodzi, że głębokie podziały nie oznaczają całkowitej niemożności porozumienia. Podstawą pozostaje odpowiednia moderacja spotkania i gotowość do wysłuchania argumentów bez uprzedzeń.
Zobacz też: Specyficzny polski nawyk. Nazywają go "licytowaniem się na nieszczęścia"