Prowadzący rozmawia z gościnią o tym, jak przygotować firmę na czas urlopu właściciela. Wspólnie zastanawiają się, dlaczego szefowie tak rzadko potrafią oddać kontrolę pracownikom. Iwona Borawska tłumaczy, że traktowanie biznesu jak własnego dziecka blokuje jego rozwój i uniemożliwia usamodzielnienie zespołu. W odcinku pojawiają się przykłady testów, dzięki którym można sprawdzić, jak bardzo codzienne procesy w firmie zależą od obecności szefa. Zmiana wymaga jednak innego podejścia do delegowania – przekazywania odpowiedzialności, a nie tylko samych zadań.
Czytaj też: "Z pracą jest dramat". Sytuacja na polskim rynku pracy jest najgorsza od lat
Bariery psychologiczne przy delegowaniu zadań
Borawska łączy lęki właściciela z ogólną sprawnością jego biznesu. Doradczyni zauważa, że ciągła obawa przed pomyłką lub oszustwem ze strony pracowników to problem, który czasem wymaga przepracowania na psychoterapii. Bez zaufania do ludzi trudno utrzymać sprawnie działający zespół. Szefowie często wpadają w pułapkę perfekcjonizmu, przez co sami blokują decyzje i spowalniają rozwój firmy. Pozwolenie załodze na błędy ostatecznie kosztuje mniej niż ciągłe kontrolowanie każdego drobiazgu. Dzięki wolnej ręce pracownicy szybciej uczą się brać odpowiedzialność za swoje wyniki.
Zobacz też: Zaciągamy pożyczki, by dorównać znajomym. Ten raport pokazuje, w czym tkwi problem
Przyczyny niskiego zaangażowania pracowników
Rozmówcy przywołują dane o niskim zaangażowaniu ludzi w polskich firmach. Tylko niewielka część zespołu identyfikuje się ze swoimi zadaniami, a dla większości praca to wyłącznie codzienny obowiązek. Borawska tłumaczy to tym, że podwładni rzadko mogą sami o czymś zdecydować i nie czują wpływu na firmę. Kiedy właściciel musi zatwierdzić każdy drobiazg, staje się wąskim gardłem, a ludzie przestają samodzielnie myśleć. Problem dobrze obrazuje przykład prezesa, który tygodniami osobiście analizuje oferty abonamentów telefonicznych dla pracowników. Wyjściem z tej sytuacji jest wprowadzenie konkretnych wskaźników i raportów, dzięki którym szef nie musi bez przerwy sprawdzać maili i patrzeć zespołowi na ręce.
Zobacz też: Tak odstresowują się Polacy na urlopie. Lekarz nie ma złudzeń