Adam Feder jedzie do Stegny i Krynicy Morskiej, żeby sprawdzić, jak wygląda środek sezonu nad Bałtykiem. Turyści liczyli na słońce, a trafili na wiatr i temperatury w okolicach 17 stopni Celsjusza. Plażowicze próbują wypoczywać, ale chłód zmusza ich do zakładania grubych swetrów, polarów i chowania się pod kocami. Oprócz narzekań na pogodę, powraca problem wysokich cen jedzenia i usług, które od lat irytują turystów. Prowadzący pyta też o straty, jakie ponieśli właściciele nadmorskich barów w wyniku niedawnych sztormów. Rozmawia również z ratownikami – ci tłumaczą, dlaczego muszą wywieszać na plażach czerwone flagi, i opowiadają o starciach z niezadowolonymi urlopowiczami.
Czytaj też: Żyją poza systemem. Mówią o własnych zasadach i pomyśle na siebie
Zniszczone bary i kradzieże sprzętu w Krynicy Morskiej
Lokalni przedsiębiorcy mierzą się nie tylko z pogodą, ale i z kradzieżami. Właściciel jednego z barów w Krynicy Morskiej nazywa złodziei "nocną szarańczą". Opowiada, że tuż po tym, jak sztorm zdemolował nadmorskie lokale, na plażach pojawili się szabrownicy. Zaczęli rozkradać ocalałe wyposażenie i sprzęt, który został wyrzucony przez wodę lub utknął w zrujnowanych konstrukcjach. Okradzeni przedsiębiorcy podkreślają, że skradzione maszyny i przedmioty przydadzą się tylko komuś, kto prowadzi podobny biznes gastronomiczny. Dla właścicieli barów to kolejny cios finansowy po tym, jak żywioł zniszczył ich dorobek w ciągu zaledwie jednej nocy.
Zobacz też: Rozwiodę się z tobą po wakacjach. Psychoterapeutka tłumaczy takie decyzje
Ceny nad Bałtykiem i przywiązanie turystów do polskiego morza
Chłód i mniejszy ruch na plażach zmuszają niektóre biznesy do obniżek. Prowadzący publiczne toalety przyznają, że przy braku turystów musieli ściąć ceny o połowę. Przy wysokich stawkach plażowicze rezygnowali bowiem z płatnych kabin i załatwiali potrzeby w pobliskich lasach. Mimo powszechnego narzekania na drożyznę i złą pogodę, w rozmowach z urlopowiczami widać duże przywiązanie do polskich kurortów. Jeden z turystów tłumaczy, że ten specyficzny nadmorski nieład jest na swój sposób unikalny i ma urok, którego nie da się podrobić. Dodaje, że nawet mimo wielu niedogodności i kosztów nie zamieniłby urlopu nad Bałtykiem na zagraniczny wyjazd do ciepłych krajów.
Czytaj też: "Ludzie od tego głupieją!" Polacy przerażeni sztuczną inteligencją