Zmanipulowane reklamy i materiały typu deepfake codziennie trafiają do użytkowników Facebooka i Instagrama. Dr Jarosław Kopeć omawia raport Fundacji Instrat, pokazujący konkretne zyski Mety w Polsce. Z dokumentu wynika, że cyberprzestępcy podszywają się pod znane osoby i instytucje publiczne, żeby wyłudzać od ludzi pieniądze. Platformy społecznościowe dopuszczają takie treści do emisji i pobierają za to opłaty. Ekspert podkreśla, że do budżetu korporacji płyną miliony złotych z materiałów celowo wprowadzających w błąd i niosących wysokie ryzyko prawne. Działania te pokazują, że technologiczni giganci nie chronią skutecznie swoich użytkowników przed cyberoszustwami.
Zobacz też: Jesteś ofiarą manipulacji? Psycholożka wyjaśnia, jak to sprawdzić i się obronić
760 mln zł zysku z reklam o podwyższonym ryzyku
Z raportu wynika, że Meta mogła zarobić w Polsce nawet 760 milionów złotych rocznie na reklamach budzących poważne wątpliwości prawne. Kwota ta stanowi prawie jedną trzecią wszystkich przychodów firmy na polskim rynku. Oszuści masowo wykorzystują wizerunki znanych przedsiębiorców i polityków, aby zdobyć zaufanie internautów i namówić ich na fałszywe inwestycje. Chociaż użytkownicy regularnie zgłaszają takie posty, platforma usuwa zaledwie ułamek z nich. Michał Poklękowski zwraca uwagę, że w starciu z algorytmami reklamowymi pojedynczy człowiek pozostaje bezradny. Z powodu dziurawej moderacji przestępcy czują się bezkarni i stale modyfikują sposoby wyłudzania pieniędzy.
Czytaj też: Smartfon w ręku dziecka jest jak alkohol. Ekspert wyjaśnia, dlaczego
Algorytmy rozpoznają oszustwa, ale platforma ich nie usuwa
Rozmówcy omawiają przypadek, w którym sztuczna inteligencja Mety potrafiła samodzielnie zidentyfikować oszustwo, ale nie zablokowała kampanii. Dr Jarosław Kopeć przywołuje sytuację, gdy algorytm wprost przyznał użytkownikowi, że sprawdzana oferta to próba wyłudzenia. Mimo to system reklamowy nadal emitował tę treść. Z kolei inne testy badaczy pokazują, że na ponad sto zgłoszonych, ewidentnie przestępczych reklam administratorzy serwisu usunęli zaledwie kilka. Takie podejście korporacji pozwala jej zarabiać, ale bezpośrednio uderza w bezpieczeństwo internautów. W rozmowie wraca też temat miliardowych kar, które mogą zostać nałożone na gigantów technologicznych na podstawie unijnych przepisów o usługach cyfrowych. Tylko w ubiegłym roku przez cyberprzestępców bezkarnie korzystających z mediów społecznościowych Polacy mogli stracić setki milionów złotych.
Zobacz też: Wewnętrzna harmonia buduje psychiczne zdrowie. Spokój to największy sukces