Ondreja Rigo wybierał mieszkania na parterze, by nocą zakradać się do środka i atakować śpiące, bezbronne kobiety. Sprawca uderzał swoje ofiary ciężkimi przedmiotami, a po dokonaniu zabójstwa dopuszczał się aktów nekrofilii. Swój przydomek zawdzięczał nietypowej metodzie zacierania śladów, ponieważ na dłonie zakładał skarpetki, aby uniknąć pozostawienia odcisków palców. Ta starannie zaplanowana metoda działania przez długi czas utrudniała pracę śledczym w kilku europejskich krajach.
Czytaj też: Mówił, że zabijał z głodu. Terror Wołżańskiego Maniaka
Jak jedna z ofiar "skarpetkowego zabójcy" ocaliła życie?
Choć Ondrej Rigo starannie wybierał bezbronne ofiary, jedna z nich zdołała odeprzeć jego atak, co stało się kluczowe dla śledztwa. Jana B., którą morderca zaatakował metalową rurką, trenowała karate i podjęła z nim walkę. Jej zaskakująca obrona i fizyczny opór sprawiły, że Rigo w panice uciekł z miejsca zdarzenia. Dzięki jej zeznaniom śledczy mogli stworzyć pierwszy rzetelny profil psychologiczny sprawcy. Opisano go jako tchórza, który poszukuje wyłącznie łatwych i niezdolnych do obrony celów.
Zobacz też: Nienawidził prostytutek. Straszne, co robił z ofiarami
Morderstwo inspirowane thrillerem Milczenie owiec
Szokująca była też jedna z ostatnich zbrodni Ondreja Rigo. Okazuje się, że morderstwa Matildy Urbanovej dokonał tuż po wyjściu z kina, gdzie oglądał głośny thriller "Milczenie owiec". Film wywarł na nim tak silne wrażenie, że w drodze powrotnej nagle zostawił swoją partnerkę, tłumacząc się pilną sprawą do załatwienia. Chwilę później udał się prosto na miejsce zbrodni, realizując swój morderczy plan. Ta informacja rzuca nowe światło na jego psychikę oraz motywacje.
Zobacz też: Polował na turystów w lesie. Przerażające szczegóły zbrodni