Damian G. miał wykąpać syna kobiety, czteroletniego Leonka. Jak jednak później twierdził, gdy zostawił chłopca na chwilę samego, ten wpadł do brodzika, w którym była wrząca woda. Leon doznał poważnych poparzeń ciała, głównie pleców. Ale ani Damian G., ani Karolina W. nie zawieźli chłopca do lekarza, nie wezwali pomocy. Pozwolili dziecku umierać w ogromnych męczarniach przez kilka dni. Gdy czterolatek zmarł, wykopali dół, wrzucili tam jego ciało i zalali betonem.
Odcinek podcastu "ZŁO Zbrodnia Łowca Ofiara" opisuje sprawę śmierci 4-letniego Leona i odtwarza okoliczności poparzenia chłopca oraz zachowanie jego opiekunów po tragedii. Opowiada też o śledztwie i kontrowersjach wokół wyroku dla matki dziecka, Karoliny W., i jej partnera, Damiana G. W odcinku pojawiają się fragmenty zeznań z akt sądowych, z których wynika, jak oskarżeni tłumaczyli swoje postępowanie.
Czytaj też: Rzucił się na teściów, bo bronili córki. Tragiczny finał awantury
Zachowanie oskarżonych podczas procesu o śmierć dziecka
Marta Kiermasz przypomina, co oskarżeni robili tuż po śmierci chłopca. Z ustaleń wynika, że Damian G. zaraz po ukryciu ciała w piwnicy poszedł kupić alkohol i marihuanę. Kontrowersje wzbudziło także zachowanie pary w trakcie procesu. Dziennikarze obecni w sądzie relacjonowali, że Karolina W. i Damian G. uśmiechali się do siebie i wymieniali czułe gesty na sali rozpraw. Działo się to w momentach, gdy świadkowie opisywali cierpienie 4-latka. Taka postawa została odebrana przez obserwatorów jako brak empatii i niezrozumienie wagi własnych czynów.
Zobacz też: Brutalnie pobił swoją dziewczynę podczas 18. urodzin. W sądzie miał kontrowersyjną linię obrony
Próba ukrycia zwłok i tłumaczenia matki dziecka
W podcaście opisano również, jak sprawcy próbowali ukryć śmierć Leona. Para zakopała ciało chłopca, a żeby zwierzęta nie rozkopały ziemi, dół zalano betonem. Podczas przesłuchań Karolina W. mówiła, dlaczego nie wezwała pogotowia do poparzonego syna. Twierdziła, że zmiany na jego skórze uznała za naturalny proces gojenia, mimo że chłopiec przestał jeść i płakał z bólu. W trakcie śledztwa partnerzy zaczęli nawzajem obarczać się winą, żeby uniknąć więzienia. Opublikowane fragmenty zeznań pokazują, że strach przed karą był dla nich ważniejszy niż uratowanie życia dziecka.
Czytaj też: Z czego wynika narastająca agresja wśród mężczyzn? Psycholog nie ma złudzeń