Monika Sławecka i Jan Fabiańczyk podsumowują fakty z nocy, kiedy zaginęła Iwona Wieczorek. Były policjant, który stał się pierwowzorem słynnej postaci filmowej, wymienia konkretne zaniedbania służb z pierwszych dni śledztwa. Zastanawia się, dlaczego mimo zaangażowania mediów i ogromnych sił policji wciąż nie udało się ustalić losów maturzystki. Fabiańczyk przypomina nietypowe zainteresowanie sprawą ze strony Komendy Głównej Policji, które pojawiło się zaraz po zgłoszeniu zaginięcia. Zwraca też uwagę na osoby trzecie, które od samego początku wprowadzały chaos informacyjny wokół poszukiwań. Mimo upływu lat brak odpowiedzi nadal budzi w społeczeństwie silne emocje i sprawia, że historia ta przypomina najgłośniejsze polskie zbrodnie.
Czytaj też: Nałóg w polskiej klasie średniej. Patryk Jurek o uzależnieniu od narkotyków
Nierozpoznany fiat i prywatne śledztwa utrudniające pracę policji
Fabiańczyk przypomina sprawę samochodu marki Fiat, który przez 15 lat pozostawał poza zainteresowaniem śledczych. Pojazd nagrał się na kamerach monitoringu blisko miejsca zaginięcia, ale policja zaczęła go analizować dopiero niedawno. Były policjant uważa, że takie przeoczenie to dowód na potężny bałagan w aktach albo celowe ignorowanie ważnych śladów. Dodatkowo pracę mundurowych utrudniały prywatne śledztwa prowadzone między innymi przez znanych detektywów. Medialny szum i ciągłe publiczne pokazy zniechęcały potencjalnych świadków do zgłaszania się na komendę, co mogło zaprzepaścić szansę na szybkie rozwiązanie zagadki. Według gościa to właśnie ten początkowy chaos i błędy operacyjne sprawiły, że sprawa utknęła w martwym punkcie.
Czytaj też: Od dekad żyje z hazardu. Jak zawodowy gracz zyskał majątek w kasynach?
Hipoteza o zbrodni w zamkniętym pomieszczeniu
W rozmowie pojawia się też inna teoria na temat losów zaginionej. Fabiańczyk wątpi, by do ataku doszło w Parku Reagana, i zakłada, że tragedia mogła rozegrać się w zamkniętym pomieszczeniu. To pozwoliłoby sprawcy łatwiej usunąć ślady i pozbyć się ciała, co tłumaczy, dlaczego przeczesywanie terenu przez tyle lat nie przyniosło żadnego efektu. Były funkcjonariusz mówi tu o drastycznych metodach, na przykład użyciu kwasu, co wymaga jednak opanowania i specjalistycznej wiedzy. Prowadząca i jej rozmówca przyglądają się również stylowi życia ofiary i jej ewentualnym relacjom ze "sponsorami". Ważnym wątkiem są też fizjologiczne szczegóły z dnia zaginięcia. Według "Majamiego" pozwalają one odrzucić wybrane wersje wydarzeń o charakterze seksualnym. Z całej tej układanki wyłania się obraz starannie zaplanowanej zbrodni albo wyjątkowo skutecznego zatarcia śladów.
Zobacz też: Prowadził agencje towarzyskie. Zdradza kulisy branży usług seksualnych