Został po nim tylko rower oparty o ścianę domu. 49-latek rozpłynął się bez śladu

2026-07-13 10:34

Bartosz Wojsa w "Pokój Zbrodni" wraca do sprawy zniknięcia Michała Kulika z Chełmu Śląskiego. W lipcu 2025 roku 49-latek wyszedł z domu i nigdy do niego nie wrócił. Autor odtwarza przebieg policyjnego śledztwa i opisuje okoliczności odnalezienia ciała mężczyzny na posesji jego znajomego.

Michał Kulik na rowerze widoczny na nagraniu z monitoringu. O sprawie zabójstwa przeczytasz na Mediateka.
Autor: Policja Bieruń/ Materiały prasowe

Michał Kulik wyjechał rowerem do znajomego, ale po pokonaniu zaledwie 400 metrów ślad po nim zaginął. Przez kilka miesięcy rodzina i policja bezskutecznie szukały mężczyzny w okolicznych lasach oraz rzekach. Przełom nastąpił w grudniu, gdy śledczy przeszukali posesję Józefa G. Po wypompowaniu wody ze studzienki kanalizacyjnej odkryto rozczłonkowane zwłoki zaginionego. Dzięki temu gospodarz usłyszał zarzut zabójstwa. Autor podcastu relacjonuje kolejne etapy śledztwa, od pierwszego zgłoszenia zniknięcia aż po przyznanie się sprawcy do winy podczas eksperymentu procesowego.

Zobacz też: Notował dane zgwałconych kobiet. Straszne, co odkryto w zapiskach "bestii z Wrocławia"

Błędy sprawcy i wizyta policji w dniu morderstwa

W dniu zaginięcia Michała Kulika policjanci byli na miejscu zbrodni. Patrol przyjechał na posesję Józefa G. w związku z nieuzasadnionym wezwaniem pomocy medycznej do partnerki gospodarza. Funkcjonariusze widzieli tam jeszcze żywą ofiarę. Kiedy mundurowi odjechali, 49-latek zniknął. Został po nim tylko rower oparty o ścianę domu. Dla rodziny zaginionego był to dowód, że mężczyzna nie odjechał stamtąd sam. Józef G. zmywał krew z podwórka i próbował zacierać ślady, ale nie schował roweru. Właśnie to niedopatrzenie naprowadziło śledczych na jego trop.

Czytaj także: Sprawa Iwony Wieczorek. Okoliczności zaginięcia i błędy policji

Ukrycie zwłok w studzience kanalizacyjnej na posesji

W jaki sposób Józef G. pozbył się ciała? Sprawca początkowo planował wywieźć zwłoki na wózku w ustronne miejsce, ale obawiał się, że ktoś go zauważy. Zmienił plany i użył piły. Przeciął ofiarę na pół, żeby zmieściła się w wąskim otworze kanalizacji deszczowej na jego własnym podwórku. Ukrycie ciała na posesji pozwoliło mu przez kilka miesięcy zwodzić policję. W międzyczasie mężczyzna udzielał wypowiedzi mediom i udawał, że w ogóle nie znał 49-latka, choć od lat byli sąsiadami. Obecnie proces toczy się przed sądem w Katowicach, który zdecyduje o ostatecznym wyroku.

Zobacz też: Tragedia w Białej Podlaskiej. Dlaczego 16-latka straciła życie?

Pokój Zbrodni
Ostatnia przejażdżka rowerem. Michał Kulik ukryty w studzience | Pokój ZBRODNI