Piotr Najsztub rozmawiał z posłem Tomaszem Trelą o postępach w rozliczaniu afery związanej z użyciem systemu Pegasus. Gość programu, będący wiceprzewodniczącym komisji śledczej, opowiedział o dotychczasowych ustaleniach oraz trudnościach wynikających z tajnych klauzul na dokumentach. Znaczną część dyskusji poświęcono przesłuchaniu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Rozmówcy poruszyli również kwestię mechanizmów bezkarności elit politycznych oraz moralnej odpowiedzialności osób zamieszanych w skandal. Tomasz Trela zapowiedział, że raport końcowy komisji ma w pełni ukazać mechanizm działania poprzedniej władzy, który jego zdaniem miał na celu wygrywanie wyborów przez inwigilację.
Czytaj też: Polityka PiS jest po prostu naiwna. Profesor Markowski o klęczeniu przed USA i szukaniu wroga w Unii
Czy Zbigniew Ziobro sam podpisał na siebie wyrok?
Jednym z najciekawszych wątków rozmowy było szczegółowe omówienie przesłuchania Zbigniewa Ziobry przed komisją śledczą. Poseł Tomasz Trela otwarcie przyznał, że jest dumny z doprowadzenia do zeznań byłego ministra sprawiedliwości. Jego zdaniem ośmiogodzinne przesłuchanie podważyło narrację o krytycznym stanie zdrowia polityka, który uniemożliwiał mu pracę. Według gościa programu Zbigniew Ziobro w trakcie składania zeznań miał de facto przyznać się do bycia pomysłodawcą zakupu systemu Pegasus. W opinii rozmówcy Piotra Najsztuba takie oświadczenie może być kluczowe dla przyszłej odpowiedzialności karnej byłego ministra.
Czytaj też: Ambasador Byrt: Trzecia wojna światowa już trwa
Czym jest polityczna anatema dla polityków PiS?
Prowadzący Piotr Najsztub poruszył koncepcję tak zwanej politycznej anatemy. Miałaby ona polegać na całkowitej izolacji i wykluczeniu z debaty publicznej polityków Prawa i Sprawiedliwości zamieszanych w aferę Pegasusa. Chodziło o sytuację, w której żaden przyzwoity człowiek nie podawałby im ręki ani z nimi nie dyskutował. Tomasz Trela przyznał, że chociaż całkowita izolacja w parlamencie jest trudna, on sam należy do osób, które unikają kontaktów z politykami łamiącymi prawo. Jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby doprowadzenie do sytuacji, w której poparcie dla tych osób spadnie na tyle, że zostaną oni w naturalny sposób wypchnięci z życia publicznego.
Czytaj też: Nowy kurs po expose Sikorskiego. SAFE stanie się pułapką dla prezydenta?