W najnowszym odcinku podcastu "Niedyskretnie o politykach" autorki programu rozmawiały z posłem PiS Januszem Cieszyńskim o wewnętrznej dynamice w Prawie i Sprawiedliwości, a zwłaszcza na animozjach wokół środowiska Mateusza Morawieckiego i stowarzyszenia Rozwój Plus. Gość odniósł się do słów Jarosława Kaczyńskiego o ewentualnym wykluczaniu członków z list wyborczych. Jako były wiceminister zdrowia, Cieszyński poruszył także temat stanu systemu ochrony zdrowia za rządów nowej koalicji. Wskazał na niepokojące problemy, w tym rosnący deficyt NFZ i przywracanie limitów na badania diagnostyczne.
Zobacz także: Wojna o władzę w PiS nabiera tempa. Donald Tusk dyscyplinuje koalicjantów
Czy w PiS politycy się nie lubią?
Podczas rozmowy Janusz Cieszyński otwarcie przyznał, że w obozie Zjednoczonej Prawicy istnieją silne animozje personalne, które wykraczają poza zwykłe różnice zdań. Jako przykład podał napiętą relację między Pawłem Jabłońskim a Patrykiem Jakim, potwierdzając, że politycy ci wyraźnie się nie lubią. Gość podcastu stwierdził jednak, że takie sytuacje nie muszą przeszkadzać we wspólnej pracy na rzecz ugrupowania. Porównał polityków do drużyny piłkarskiej, w której zawodnicy nie muszą darzyć się sympatią, aby skutecznie grać na boisku i wygrywać mecze. Ta wypowiedź rzuca światło na kulisy funkcjonowania partii, gdzie osobiste relacje bywają równie skomplikowane jak strategie polityczne.
Czytaj też: Wewnętrzna wojna w rządzie i atak na ministrę. "Niech prezydent otrzeźwieje!"
Rekordowe zarobki lekarzy w polskiej ochronie zdrowia
Nie zabrakło tematu dysproporcji w zarobkach lekarzy specjalistów. Cieszyński przytoczył przykład kardiologa z Białej Podlaskiej, który dzięki procentowej wycenie procedur medycznych jest w stanie zarobić nawet 300 tysięcy złotych w ciągu jednego miesiąca. Były wiceminister zdrowia podkreślił, że jest to symptom systemowego problemu, w którym pojedyncze, wysoko dochodowe oddziały muszą utrzymywać cały szpital. Taka sytuacja prowadzi do zapaści finansowej mniej rentownych, ale kluczowych oddziałów, takich jak na przykład pediatria. Według rozmówcy jest to absurd, który pokazuje głębokie patologie w systemie finansowania polskiej ochrony zdrowia.
Czytaj też: Ziobro unika sprawiedliwości. Miller wskazuje, dokąd może uciec