W rozmowie z Michałem Hanczakiem w podcaście "Ale Gość" Paula Roma wyjaśniła, że tytuł jej nowej płyty nie ma nic wspólnego z odpadkami. Album "Z resztek" to zbiór emocjonalnych pozostałości z ostatnich dwóch lat jej życia, takich jak skrawki miłości, tęsknoty czy żalu. Artystka podzieliła album na trzy części, które odpowiadają posiłkom, czyli śniadaniu, obiadowi i kolacji. Każda z nich ma inny charakter, od energetycznych utworów po spokojne ballady mające wyciszyć słuchacza. Wokalistka opowiedziała również o współpracy z producentami oraz gośćmi, wśród których znaleźli się między innymi Sarsa i Michał Lange.
Zobacz też: Piosenka "Berlin" nie jest o Berlinie. Martyna Baranowska zdradza kulisy nowego singla
Czy nową płytę Pauli Romy można zjeść?
Prowadzący zapytał wprost, czy nowa płyta Pauli Romy jest jadalna, co nawiązuje do niezwykłej akcji promocyjnej. Artystka, która jest wielką miłośniczką gotowania, postanowiła przenieść swoją muzykę bezpośrednio do świata gastronomii. W jednej z warszawskich restauracji powstanie specjalne menu inspirowane utworami z albumu "Z resztek". Dzięki temu słuchacze będą mieli okazję dosłownie posmakować, jak kulinarnie można zinterpretować jej najnowsze piosenki. Ta nietypowa forma promocji pozwala doświadczyć jej twórczości na zupełnie nowym, zmysłowym poziomie.
Czytaj też: Kasia Sienkiewicz rozpoczyna solową karierę. Ze stresu nie mogła spać
Chwila słabości songwriterki i zazdrość o własną piosenkę
Paula Roma jest również cenioną autorką tekstów, która pisze piosenki dla wielu znanych wykonawców polskiej sceny muzycznej. W podcaście przyznała się do rzadkiej chwili słabości, która zdarzyła jej się podczas pracy nad utworem dla innego artysty. Po usłyszeniu wersji demo gotowej piosenki poczuła ukłucie zazdrości i przez moment żałowała, że oddała ten utwór. Było to dla niej zaskakujące uczucie, ponieważ zazwyczaj cieszy się, gdy jej kompozycje zyskują nowe życie w cudzym wykonaniu. Ostatecznie jednak uznała, że piosenka powstała z inspiracji konkretnym wokalistą i właśnie do niego idealnie pasuje.
Czytaj też: Wojtek Sokół: jak raper napisał książkę