Adam Feder rusza z mikrofonem na ulice Berlina, żeby sprawdzić, czy wyjazd do pracy za zachodnią granicę nadal się opłaca. Przechodnie opowiadają o swoich zarobkach – często wynoszących od 2 do 4 tysięcy euro netto – które zderzają się z rosnącymi kosztami wynajmu mieszkań. Część rozmówców przyznaje, że poziom życia w Polsce dogania już niemieckie standardy, dlatego coraz więcej osób rozważa powrót do kraju. Prowadzący przygląda się też Polakom, którym nie udało się za granicą. Z szacunków streetworkerów wynika, że w samym Berlinie żyje około 5 tysięcy bezdomnych rodaków. Rozmowy pokazują, jak w ostatnich latach zmieniły się Niemcy i dlaczego emigranci coraz rzadziej czują tam finansową stabilność.
Polskie miasta kuszą bezpieczeństwem i czystością
Niemcy i wieloletni polscy emigranci zaczynają inaczej patrzeć na nasz kraj. Rozmówcy Adama Federa przyznają, że zachodni sąsiedzi coraz częściej spoglądają na wschód z zazdrością. Chwalą przede wszystkim czystość przestrzeni publicznej, wysoki poziom bezpieczeństwa oraz nową infrastrukturę. Z nagrania wynika, że polskie miasta uchodzą dziś za bardziej przyjazne i uporządkowane niż niemieckie metropolie. Część pytanych wprost deklaruje chęć przeprowadzki do Polski, tłumacząc to spadającym komfortem życia w Berlinie.
Czytaj także: Burza o śluby par jednopłciowych. "Chłop z chłopem? Ja na to nie zezwalam!"
Brak paczkomatów i papierowa biurokracja w Niemczech
Polacy mieszkający w stolicy Niemiec wytykają gospodarzom technologiczne opóźnienia i brak nowoczesnych rozwiązań. Rozmówcom brakuje szybkiego internetu, systemów płatności mobilnych oraz gęstej sieci paczkomatów, do których przyzwyczaili się w ojczyźnie. Krytykują też skomplikowane procedury urzędowe, wciąż opierające się na papierowych dokumentach i tradycyjnej korespondencji. Wiele osób nazywa wręcz Niemcy technologicznym skansenem. Dla polskich emigrantów codzienne załatwianie spraw w niemieckich urzędach i brak cyfrowej wygody stają się coraz większym problemem.
Zobacz też: Polaryzacja i brak zaufania, czyli podzieleni i skłóceni jak Polacy