W nowym odcinku podcastu "ZŁO - Zbrodnia Łowca Ofiara" przedstawiono przerażającą sprawę Kendalla Francois, który w latach dziewięćdziesiątych zamordował osiem kobiet. Narratorzy opisują, jak policja odkryła tak zwany dom grozy, w którym morderca ukrywał ciała ofiar na strychu oraz w piwnicy. Materiał przybliża profil sprawcy, jego sposób działania i motywy, które nim kierowały przy wyborze ofiar, którymi najczęściej były prostytutki. Słuchacze dowiedzą się również o przełomowym momencie śledztwa, którym okazały się zeznania kobiety, która przeżyła jego atak. Historia kończy się aresztowaniem i skazaniem mordercy, który uniknął kary śmierci, lecz zmarł w więzieniu.
Czytaj też: Mówił, że zabijał z głodu. Terror Wołżańskiego Maniaka
Jak rodzina mogła nie czuć rozkładających się ciał?
Jednym z najbardziej szokujących aspektów sprawy jest fakt, że Kendall Francois mieszkał w domu grozy razem ze swoimi rodzicami i siostrą. Przez lata w budynku znajdowały się rozkładające się zwłoki ośmiu ofiar, co musiało powodować niewyobrażalny odór. Mimo to rodzina najwyraźniej nie zdawała sobie sprawy z makabrycznej prawdy, która kryła się na strychu i w piwnicy. Mężczyzna tłumaczył swoim bliskim przeraźliwy zapach obecnością zdechłego zwierzęcia, którego rzekomo nie mógł zlokalizować. Panujący w domu ogromny bałagan i brud mogły dodatkowo maskować źródło fetoru, pozwalając mordercy na kontynuowanie zbrodniczej działalności tuż pod nosem nieświadomych domowników.
Czytaj też: Tsutomu Miyazaki pił krew swoich ofiar. Do ich rodzin wysyłał paczki
Morderca z Poughkeepsie i jego spokojne wyznanie winy
Bardzo nietypowe było zachowanie sprawcy podczas przesłuchania. Kiedy śledczy pokazali mu zdjęcia zaginionych kobiet, Kendall Francois z przerażającym spokojem wskazywał kolejne ofiary, przyznając się do ich zabicia. Nie okazywał przy tym żadnej skruchy ani emocji, co zszokowało doświadczonych policjantów prowadzących śledztwo. Jego postawa sugerowała całkowity brak empatii wobec kobiet, które zamordował. W materiale wspomniano także o swoistej ironii losu, ponieważ Francois zmarł w więzieniu z powodu powikłań związanych z AIDS. Wirusem HIV zaraził się od jednej ze swoich ofiar, co można postrzegać jako tragiczną, pośmiertną sprawiedliwość.
Zobacz także: Funkcjonariusz SOP zrobił to własnej córce. Rodzina też "oberwała"