W trakcie śledztwa kobieta przekonywała, że działała w obronie własnej, a mąż sam miał nadziać się na ostrze w trakcie szamotaniny. Jednak prokuratura nie dała wiary tej wersji wydarzeń, wskazując na romans kobiety jako bezpośredni zapalnik kłótni. Ostatecznie Monika P. została skazana na 12 lat pozbawienia wolności za zabójstwo.
Czytaj też: Nienawidził prostytutek. Straszne, co robił z ofiarami
Dlaczego mąż wybaczył jej pierwszy atak nożem?
Okazuje się, że do tragedii z 2020 roku mogło wcale nie dojść. Jak ujawniono w materiale, Monika P. już półtora roku wcześniej zaatakowała swojego męża nożem podczas kłótni w kuchni. Wtedy Janusz P. został dotkliwie zraniony w dłoń, jednak postanowił chronić żonę. Mężczyzna skłamał policji i wybaczył jej atak po tym, jak błagała go o litość. Ta decyzja, motywowana prawdopodobnie lojalnością lub nadzieją na poprawę relacji, z perspektywy czasu okazała się dla niego wyrokiem.
Czytaj też: Ta zbrodnia wstrząsnęła Zakopanem. Bracia zamordowali siostrę z zimną krwią
Groźba wysadzenia bloku i niewiarygodna linia obrony
Feralnego dnia awantura małżeńska eskalowała do niebezpiecznego poziomu, zanim jeszcze doszło do użycia noża. Gdy mąż zamknął Monikę P. w mieszkaniu, ta zagroziła telefonicznie, że odkręci gaz i wysadzi w powietrze cały budynek. To zmusiło sąsiada do interwencji i odcięcia dopływu gazu na klatce schodowej. Później, już po zatrzymaniu, kobieta próbowała przekonać śledczych do wersji, w której mąż miał rzucić się na trzymany przez nią nóż. Prokuratura uznała tę historię za całkowicie nielogiczną i stanowiącą jedynie próbę uniknięcia odpowiedzialności za popełnioną zbrodnię.
Czytaj też: Zdrada, przepowiednia i kule w Zakopanem. Kulisy zabójstwa gangstera Pershinga